Raz bohater spada na cztery łapy, a raz zalicza epicką kotastrofę. Bierzesz te kostki w łapki i czujesz, że Twoja kampania zyskuje pazur. Te kostki mają wszystko: magię, humor i styl, jakby same koty je stworzyły
Ej, stary, chcesz być hobbitem? Żadnych kredytów, żadnego ZUS-u, tylko spokojne życie, aż tu nagle... BAM! Przygoda! Masz Bilba za sąsiada, mapę wielką jak stół u babci w Wigilię i cały Eriador do zwiedzenia. To jest taka gra, że aż czujesz, jak Bilbo klepie Cię po plecach, a Gandalf mówi: „No, choćno, hobbicie, przygoda czeka!"
Czy potrafisz rozpoznać KLUCZOWĄ KARTĘ na podstawie tajemniczego hasła? W Dixit liczy się spryt, intuicja i kreatywność! Czeka Cię gra pełna niespodzianek i niezwykłych ilustracji, która dostarczy niezapomnianych chwil w gronie znajomych.
W każdej rundzie ktoś zostaje BAJARZEM – wybiera kartę i tworzy do niej hasło: słowo, zdanie, cytat, a nawet fragment piosenki! Reszta graczy próbuje dopasować własne KARTY do hasła, a następnie odgadnąć, która karta była tą pierwotną. Proste zasady i mnóstwo dobrej zabawy dla całej rodziny!
Ej, wariacie, dawaj w Pathfindera, bo się sam bawię, a to już trochę smutne.
Wyobraź sobie, że jesteś takim mega bohaterem – masz miecz większy od swojego ego, rzucasz zaklęcia jak stary wiedźmin na promce, a w międzyczasie zgarniasz skarby tak wielkie, że nawet Twój kalkulator w telefonie by tego nie policzył. Ale nie, Ty dalej siedzisz na kanapie i scrollujesz hejto...
Masz WSZYSTKO, czego potrzeba, żeby być totalnym kozakiem.
Ile można jeść CHAŁKI na wzór różnych przedmiotów? Przecież to suche, bez smaku i zapycha
Mamy coś lepszego!
Leniwa niedziela to idealny czas, by SKRUSZYĆ KOŚCI WROGÓW, unicestwić ich rodziny, spalić wioskę i wypić wino (lub krew) z kielicha uformowanego z CZASZEK bezczelnych niemilców.
Zbierz swoje nekromanckie moce i ucztuj białym płomieniem na kurhanach wrogów.
Ej, słuchaj: Selene, tytanka, bogini księżyca, co noc gna swoim powozem po niebie, a tu nagle... BAM! Na ziemi jakiś pięknisiu. Endymion, książę z włosami jak smoła i złotym wieńcem na łepetynie. Selene: „O nie, jaki on piękny, zaraz spadnę z powozu!” I rzeczywiście – hop, z księżyca na ziemię.
I co robili, zapytasz? Czy rozgrywali kampanię w jaskini, zamiast sterować losami wszechświata? Może i tak, bo na pewno bawili się w coś, co kształtowało świat. Rzeźbili. Tworzyli. Kości, które teraz widzisz, to właśnie ich dzieło.
Night City, choomba, to nie miejsce, to pułapka. Z jednej strony piękne neony, imprezy, gwiazdy filmowe i czarujący najemnicy. Z drugiej? Gangusy, cyberpsychoza i reporterzy, którzy są bardziej obleśni niż te szczury, co żrą resztki w zaułkach. Co? Wydawało ci się, że to będzie prosta robota? Dziewięć nowych misji w Opowieściach Czerwieni udowodni ci, że łatwa kasa to bajka, którą opowiadają naiwniaki.
To miasto Cię kocha, nienawidzi, a Ty nie możesz przestać się w to wkręcać. Bo przecież nie da się powiedzieć „nie” historii.
zostawiasz towarzysza na pewną śmierć, a drugi daje dyla przy pierwszej okazji,
strzelasz fochy i próbujesz skłócić drużynę (etatowego oprawcę, barbarzyńcę z egzotycznych krain i czarownika z piekła rodem), która ratuje się przed sowoniedźwiedziem,
obrażasz i próbujesz okraść wybawców, którzy pod każdym względem przewyższają cię kompetencjami,
No i co, Ziemia się psuje, XXIII wiek, smog, wszystko się wali, a ja znowu muszę wszystko naprawiać. "Buduj statki kosmiczne", mówili, "odkrywaj technologie, kolonizuj planety" – będzie fajnie mówili, jak siedzą na stołkach w radzie frakcji to pewnie fajnie. Ale spoko, ogarnę to. Drzewko technologii? Mam. Kolonizacja planet? Już robię. Statki? No przecież lecą!
Kosmos czeka, Ziemia nie, więc zakładaj hełm i lecimy!
Nie ma tu miejsca na bohaterów w lśniących zbrojach. Jesteś szabrownikiem, który z jakiegoś powodu uznał, że "idziemy do przeklętego lasu" to świetny pomysł. Kopiesz w grobowcach, walczysz z potworami i budujesz twierdzę, żeby inni też mieli gdzie umrzeć.
Stajesz przed naszym magicznym kołem. Kręcisz. Cyk, cyk, cyk… i nagle wygrywasz 10 tajemniczych zestawów RPGowych kości! Norbirt Brzozowski by powiedział: „No proszę Państwa, takich emocji w teleturnieju dawno nie było!”. Przegrać z losem w tej grze się nie da ;)
Zdjęcia są poglądowe, bo przecież przeznaczenia się nie wybiera – daj się zaskoczyć!
Słuchajcie, historia jest taka. Mieliśmy w firmie smoka – Ergiefkusia, małego, czerwonego rozrabiakę, co to kiedyś wlazł nam do piwnicy i został. Z początku myśleliśmy, że będzie gorzej, bo przecież smoki to żywioł, ogień, destrukcja, ale nie – maluch miał swoje humory, jasne, ale ogólnie był bardzo grzeczny. No i z czasem zaczął dorastać. Najpierw był mały i słodki, potem stał się poważniejszy, aż w końcu wyprowadził się do własnej kawalerki. Aż tu nagle wraca, dorosły, mądry, i mówi: „Zrobiłem coś dla Was, bo wiem, że lubicie niespodzianki!”
I faktycznie – przyniósł trzy skrzynie.
I tak, każdy, kto dostanie jedną z tych skrzyń, znajdzie w niej coś więcej niż tylko akcesoria – znajdzie fragment magii, opowieści i ducha przygody. A jeśli szukasz prezentu, co rozpali wyobraźnię, nie musisz dalej szukać. Taki smokowy zestaw robi robotę.
Tu nie ma miejsca na heroiczne przemowy czy machanie mieczem jak w tanim romansidle. Twoja postać? To ostatni z ostatnich, ktoś, kto powinien już dawno zginąć, ale los ma dla niego inne plany. Zostajesz Strażnikiem Avalonu, kimś wybranym, ale nie ciesz się – „wybraniec” w tym świecie to nie tytuł, tylko wyrok.
A klimat? Arturiański, ale przez pryzmat końca świata.
1 stycznia to jedyny dzień w roku, w którym każdy z nas postanawia, że w tym roku to już na pewno wszystko się uda. Dieta? Proszę bardzo. Codzienna joga? Bez problemu. Regularne sesje papierowych RPG? Ależ oczywiście, drużyna na pewno znajdzie czas... choćby w grudniu, o 2:00 w nocy.
Myślicie, że RPG to musi być wielki stół, tona podręczników i worek kości? Ja też tak myślałem. A potem ktoś rzucił mi pod nos mini-grę w puszce. Mieści się w kieszeni, w plecaku albo między kanapką a termosikiem w podróży. Ale nie dajcie się zwieść rozmiarowi – w środku czeka cała galaktyka przygód albo lochy pełne orków.
Podsumowując: mini gry RPG to największa rzecz, jaka zmieści się w puszce.
Słuchajcie, usiadłem do tej gry – Dungeon Scrawlers: Heroes of Waterdeep. Myślę: „Planszówka, mazaczki, dungeon – brzmi chillowo, spokojnie coś tam porysuję.” No i tu popełniłem pierwszy błąd.
Masz mapę lochu, mazaka i... jeden cel: Rysuj, co sił w ręce! Jedna linia, żadnych poprawek. Trzeba pokonać potwory, zebrać skarby, rzucić zaklęcia i najlepiej jeszcze zgarnąć bossa, zanim czas się skończy. A ja? Myślałem, że spokojnie narysuję smoka, a tymczasem moja linia wyglądała jakby ją goblin na rollercoasterze rysował.
Rada na przyszłość: jak idziecie do lochów, weźcie marker, nerwy ze stali i skupcie się na tych zakrętach. A jak ktoś pyta, czemu rysujecie linie jak zygzak, powiedzcie, że to heroizm w czystej postaci.
Pierwsza sesja w święta – trzeba zrobić coś specjalnego! Renifery, śnieżynki, wszystko na czerwonym tle, jakby zaprojektowane przez elfy z Północnej. Jak rzucam, to czuję, że gdzieś tam dzwonki sań dzwonią. Tak świątecznie, że jeśli zapomnieliście o prezencie, to możecie zamówić i udawać, że taki miał być, tylko się spóźnił.
Wydawnictwo Black Monk Games udostępniło do darmowego pobrania i przetestowania Starter staroszkolnej szwedzkiej gry fabularnej Dragonbane, która może z powodzeniem pełnić rolę Dedeków. Polecam