@Rozpierpapierduchacz dzięki za polecenie firmy. Co prawda do pracy nie kupowałem pióra za miliony monet, ale i tak jestem bardzo zadowolony!


Społeczność
Społeczność o piórach, atramentach i innych artykułach piśmienniczych
@Rozpierpapierduchacz dzięki za polecenie firmy. Co prawda do pracy nie kupowałem pióra za miliony monet, ale i tak jestem bardzo zadowolony!

@Brickstone pochylenie pisma na prawo świadczy o tym, że jesteś przyjazny. Cenisz rodzinę i przyjaciół. Średnia siła docisku mówi o tym, że jesteś średnio emocjonalny. T bez pętelki - jesteś zdyscyplinowany i panujesz nad sobą. Kropka nad i - nie lubisz bałaganu. Kreska w t na dole - nie robisz ambitnych planów, brakuje ci pewności siebie. Brak domknięcia litery o - jesteś otwarty na innych.
Zaloguj się aby komentować
Żeby nie było, że ja to tak monotonnie tylko pióra albo psy (#pdk) , to wrzucam zdjęcie pióra na psie, tego jeszcze nie było ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Co to takiego? To Conklin kolego!
Conklin Duraflex Elements Fire
Conklinowski flexujący brat Conklina Duragraph, który był widoczny w moim pierwszym poście w społeczności, bo był najnowszy XD. Zacznijmy może od zalet.
Przychodzi w pięknym pudełku, bardzo ładnie wykonanym i solidnym. Pióro jest bardzo atrakcyjne wizualnie, z wykonane z trójkolorowej żywicy (a dokładnie dwu kolorowej czarny, czerwony i reszta przezroczyste) pozwala zerknąć co kryje się pod korpusem i pod skuwką. A co się kryje pod korpusem? A dołączony do zestawu bardzo wygodny w obsłudze i dobrze wykonany konwerter, który jest gwintowany i wkręcany, więc jak ktoś się boi, że mu nabój wypadnie, to ten nie wypadnie za nic
Pióro ze stalówką Flex, która jest dość sztywna, ale nie bardzo sztywna i zostawia za sobą całkiem fajną wariację. To tym piórem napisałem sentencję, która miała się później okazać 1/3 mojej aktywności na hejto.
No właśnie. Z tym że. Pióra flex mają to do siebie, że zostawiają za sobą dużo atramentu. Zostawiają dużo, czyli potrzebują dużo. Czyli powinny dostawać dużo. GNOJE Z CONKLINA DALI TAM TEN SAM FEED (Feed = spływak = ten plastik, po którym atrament spływa na stalówkę) CO W DURAGRAPHIE I TYLKO STALÓWKĘ DALI FLEX. Czyli feed nie ma wsytarczających możlowości przerobowych, żeby zaspokajać potrzeby stalówki. Kilka linii, kilka szlaczków i zapas który zaciągnął feed się kończy, z pustego Salomon nie naleje, pióro przestaje pisać. Jedyne, co można w tej sytuacji zrobić na już na teraz, to odkręcić korpus, pchnąć konwerter i zalać feed. Niestety po takim zabiegu co prawda pisze i flexuje, ale zostawia za sobą horrendalnie mokry ślad i wręcz kapie, więc takie rozwiązanie jakby go prawie nie było. Co ciekawe podobno w nowych Duraflexach ze stalówką Jowo Omniflex (wrzucę porównanie pewnie w komentarzu) ten problem nie występuje.
No to teraz co można z tym zrobić. Szukałem, znalazłem, są tacy, którzy sami poszerzają rowki w spływaku, żeby zapewnić większy przepływ. Można też znaleźć specjalistę (mamy ich kilku w kraju) który to ogarnie za nas. No to postanowiłem spróbować, schemat znany z poprzedniego wpisu - albo poprawię, albo i tak muszę wymienić.
Tak że ten.
Jakby ktoś trafił na Jowo Omniflex dostępny w sprzedaży to dajcie znać, bo potrzebuję stalówkę z feedem wymienić XD
Tyle ode mnie!






Zaloguj się aby komentować
Noodler's to marka znana ze swoich atramentów i tanich jak barszcz piór ze stalówką flex, które są proste jak budowa cepa i można nad nimi popracować w domu. Dostępne są modele Nib Creaper, Ahab, Konrad oraz Boston Safety oraz Neponset. Trzy pierwsze mam i dzisiaj pokażę.
Na początek przypominajka o co w ogóle chodzi z tymi Flexami. Jak już kiedyś wspominałem są to stalówki, które rozchodzą się pod naciskiem pozwalając na dużą wariację zostawianej za sobą linii. Pozwala to na dodanie odrobiny, jak to określił Bolec z "Chłopaki nie płaczą"
>Polotu i finezji w tym smutnym jak p⁎⁎da świecie
Ahab to chyba najpopularniejszy model jaki Noodler's wprowadził do swojej oferty. Za mniej niż 150 złotych (cena różni się od wariacji i sklepu, w stanach kosztuje 26 dolców) dostajesz pióro ze stalówką flex, wykonane z celuloidu, więc jest wytrzymałe, lekkie i śmierdzi niezapomnianie. Z czasem trochę wietrzeje, ale nadal śmierdzi. Ale nie jest to jakiś dramat przez który nie da się tego pióra używać. Stalówka jest duża i ma bardzo głębokie rozcięcie - i na tym właśnie polega cała jej magia. W zestawie dołączony jest tłoczek, który jest kolosalny. W komentarzu wrzucę porówanie z klasychnym konwerterem który mam w Conklinie (o którym następnym razem).
Konrad ma trochę z Ahaba, a trochę z Nib Creapera. Stalówka ta sama co w Ahabie, ale tankowany wbudowanym tłoczkiem jak Nib Creaper. Tu ciekawostka - kupiłem przez amazon, zapłaciłem 118 za pióro, 9 za przesyłkę w GB. Ale przyszło z gównianą stalówką, źle zeszlifowana i drapała. Postanowiłem że spróbuję zeszlifować na własną rękę - albo się uda, albo i tak muszę wymienić. No i muszę wymienić. I tu główna ciekawostka - tak jak za paczkę z piórem zapłaciłem 9 złotych kosztów przesyłki pocztowej u listonosza, tak za 2 stalówki (wartość paczki 40 złotych) z tego samego sklepu w GB już mi wyliczyli 90(!). W ogóle nie przyjąłem, taniej wyszło. Więc czekam, aż uzbieram na tyle finansów, żeby kupić sobie Neponseta, Konrada w akrylu i stalówkę na wymianę z zagranicznego sklepu z shippingiem, bo innych opcji niestety nie znalazłem. Do tego czasu będzie leżał i czekał na stalówkę.
Nib Creaper to najmniejszy model, jak wspomniałem z wbudowanym tłoczkiem. Stalówka niby taka sama, ale całkiem inna, bo dużo mniejsza. Co za tym idzie nie ma tak dużych możliwości flexowych jak jego rodzeństwo. Ale nadal są większe niż w typowym piórze ze stalową stalówką, a Nib Creaper jest bardzo kieszonkowy, jednocześnie mając ogromną pojemność atramentu jak na pióro o tych wymiarach.
PS tak, pierścień na Nib Creaperze mi przyrdzewiał
Zdjęcia
Ahab, Konrad i Nib Creaper (w tej kolejności)
Stalówka w Ahabie
Stalówka z Konrada z widocznym prześwitem
Stalówka w Nib Creaperze
Porównanie Ahaba i Nib Creapera
PS2 w komentarzu dodatkowa ciekawostka






Zaloguj się aby komentować
Każdy znajdzie pilota dla siebie. Dla mojego starego jest to pilot od telewizora, dla innych pilot z samolotu, a do mnie trafił
Pilot MR
Pióro wieczne Pilot MR Animal Collection Black Crocodile to jedna z wielu wariacji w której dostępny jest model MR (w stanach Metropolitan, nic to nie wnosi, taka ciekawostka. Jak cała reszta tego tekstu w sumie xD), ale tylko ta faktycznie wpadła mi w oko. To co wyróżnia Animal Collection od reszty to zwierzęcy motyw umieszczony na korpusie zaraz za skuwką. Są takie ze skórą jaszczurki, cętkami lamparta, pręgami tygrysa, a mój, jak sama nazwa wskazuje, jest z wzorem skóry krokodyla.
Cała reszta korpusu wykończona na mat, srebrny klips na wysoki połysk kontrastuje sobie nieśmiało z całością wrzecionowatego pióra. Na tyle skuwki biały napis PILOT JAPAN a pod skuwką sekcja na wysoki połysk i stalówka.
Pamiętacie co wam mówiłem o japońskich stalówkach? No to wrzucam porównanie między 3 piórami - Europejskimi Parkerem IM i Caran d'Ache 849 ze stalówkami F i Pilotem MR ze stalówką M.
I to w sumie wszystko, przecież ile można o piórze napisać





@kiri proszę, ze Schneidera: https://www.ebay.com/itm/392835860828
Była jakaś ładna seria ze skamielinami, ale widziałam tylko długopisy (bóóó)
Zaloguj się aby komentować
Faber-Castell ma opinię solidnej marki wyposażonej w solidne stalówki. Ta, którą mam ja, osadzona jest w piórze
Faber-Castell Essentio
Jak to zazwyczaj w mojej kolekcji bywa - czarne i matowe. Szczotkowane (przynajmniej tak mi się zdaje) w linie biegnące wzdłuż korpusu, co w dotyku przypomina klasyczny matowy lakier, ale już pod paznokciem czuć linie. Są one widoczne też na sekcji.
Sekcja w tym piórze to prawdziwy szał. Otwarte pióro ma w okolicach 13,5 centymetra. Sekcja ma 3,6. Dla porównania - Parker IM 2016 -2,4cm, Parker Urban 2016 - 2,7cm. Pióro wręcz idealne dla tych, którzy lubią trzymać wysoko, sekcji im nie zabraknie na pewno. Sekcja podzielona jest na segmenty, żłobienia między nimi są wyraźne, ale nie na tyle, żeby "zapadały się" w nie palce. Zaraz za sekcją znajduje się okienko podglądu, którego, powiedzmy sobie szczerze, równie dobre mogłoby tam w ogóle nie być, bo nie widać przez nie nawet naboju, a co dopiero ilości atramentu.
Skuwka z matowego plastiku, z wygrawerowanym logiem i nazwą marki oraz dopiskiem (since 1761) ale za to dla odmiany od korpusu z klipsem na wysoki połysk. Takich elementów w tym piórze są 3 - klips, okienko podglądu oraz sama końcówka pióra, na którą można zatknąć skuwkę. Tu ciekawostka, jest to jedno z 2 piór (a mam 14) na które nie zatykam skuwki przy pisaniu, mimo że mają taką możliwość. Nie ciągnie, nie przeciąża, ale jest horrendalnie wręcz długie i "coś jest nie tak"
No i ostatecznie stalówka. Jest to jedyne pióro jakie mam ze stalówką EF i zapewne ostatnie, dla mnie jednak bardziej odpowiednia jest F-ka. Nie jest absolutnie zła, stalówka chodzi pięknie, nie zacina, zawsze jest gotowa do pracy, nie mogę też powiedzieć, że skrobie. Ale z racji mniejszego przepływu nie ma tego "flow" które cenię sobie w piórach. Zdobiona kropkami na prawie całej powierzchni, logiem Faber-Castell'a oraz pięknym oznaczeniem EF. Jest to druga najlepiej brzmiąca stalówka jaką mam. https://streamable.com/2it8yo
Czy poleciłbym? ABSOLUTNIE. Szczególnie dla osób, które trzymają wysoko, będzie to pióro wręcz idealne. Ale ja bym brał F-kę
No, to tyle ode mnie




Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj odejdziemy na trochę od zawartości mojego pudełka i wybierzemy się w strefę marzeń. Co to ja bym kupił, jakbym był bogaty... No właśnie już wam mówię co
4. Lamy Dialog CC
Dokładnie wersja Dark Blue. Dialog CC to pióro pozbawione skuwki, stalówka ukryta jest wewnątrz korpusu i wysuwa się ją przez przekręcenie górnej części korpusu. Wykończenia pióra w różowym złocie, stalówka 14K, no jest to bardzo atrakcyjna bestia. Cena między 1200 a 1800 złotych.
3. Parker Duofold Prestige Blue Chevron
Klasyczny Duofold wykończony jodełką na korpusie i skuwce. Dwukolorowa stalówka z 18K złota. Jest to zdecydowanie najładniejszy Duofold z całej gamy i jedyny, przy którym aż musiałem odetchnąć, jak go zobaczyłem. Cena między 2300 a 2600 złotych.
2. Parker Premier Monochrome Black
Od tego się wszystko zaczęło. Chciałem tylko zobaczyć jeszcze raz to pióro, a skończyłem kupując dwa (ale znacznie tańsze XD). Czarny korpus, czarna sekcja, czarna stalówka (18K złoto powleczone rutenem). To pióro jest o tyle ciężkie, że w zasadzie nigdy nie jest dostępne. Cena w okolicach 1900 złotych, przynajmniej z tego co udało mi się znaleźć. Może być to kwestia tego, że go zwyczajnie nie ma i jeśli jest, to jest tańsze, ale tego nie wiem na pewno.
1. Visconti Homo Sapiens
O tym pięknym gadzie już kiedyś pisałem. Wykonany z wykorzystaniem lawy z Etny, stalówka z 18K złota (jest też wersja 23K), no co tu dużo mówić - Visconti postanowi j⁎⁎ać biedę i nawet się nie zastanawiał, czy wziąć wazelinę. Jak na hołd dla rozwoju ludzkiej cywilizacji ma dość nieludzką cenę - między 3300 a 3500 złotych.
No cóż, kupiłbym, ale sobie odpuszczę, bo w końcu czym jest życie bez marzeń?
Zdjęcia w tej samej kolejności co wymienione pióra.
Tyle ode mnie!





Zaloguj się aby komentować
He he, patrzcie jaki śmieszny ołówek, taki zielony jak te z BICa.
Dzisiaj przedstawiam wam - Caran d'Ache 849.
Dużo o nim nie powiem, bo w zasadzie dużo o nim powiedzieć nie można - jest ciekawy, zwłaszcza (powiedziałbym nawet, że jedynie) wersja fluo line w kolorze zielonym. Niestety fluo fluorescencyjne nie jest i w nocy nie świeci, neon jest bardziej adekwatne, bo to dość neonowy zielony.
Jest to pióro dość wyjątkowe (podobny jest jedynie Monteverde One Touch Tool, ale to też nie jakoś bardzo. Zdjęcie oczywiście dodam) stalówka dość drobna, choć adekwatna do sekcji. Jest to też chyba najlepiej brzmiąca stalówka, jaką mam. https://streamable.com/6tku5f
Sekcja wąska a ponad nią kolosalny uskok. I to mówię całkowicie poważnie i z całkowitą odpowiedzialnością - kolosalny. Wszystko to kwestia tego, że skuwka w tym modelu ma dodatkową blaszkę, która wsuwa się pod korpus. W efekcie jak jest zamknięte, to jest równo, a jak zdejmiesz, to różnica poziomów jest znaczna. Jak ktoś lubi trzymać wysoko, albo nawet średnio wysoko, to polecam się nie zastanawiać i od razu łapać za korpus, bo margines "wygody" sekcji tego pióra jest naprawdę niewielki. https://streamable.com/kr0yma
Blaszka tak jak wsuwa się pod korpus od strony stalówki tak i wsuwa się w niego "od doopy strony" - pióro z zatkniętą skuwką jest bardzo długie, ale nadal dość wygodne i nie ciągnie szczególnie do tyłu (przynajmniej przy trzymaniu za korpus), a że samo pióro jest dość lekkie jak na metalowe, to ja wolę mimo wszystko zatknąć.
Czy poleciłbym komuś to pióro? Szczerze mówiąc - ciężko powiedzieć. Na pewno ma w sobie tę oryginalność, która przyciąga. Ale nie powiedziałbym, że jest to coś dla każdego, bo dla mnie na przykład średnio jest. Chociaż i tak lubię nim sobie poskrobać, chociażby ze względu na sam dźwięk
No! To tyle ode mnie





Zaloguj się aby komentować
Dzisiaj historyjka, dlaczego zakupy w internecie są dla ludzi rozumnych, oraz że bycie debilem nie popłaca. Ale najpierw przedstawię wam kolejne pióro z mojej kolekcji.
Kształt cygara, korpus wykonany z drewna i skuwka z metalu, to jest pióro, które mnie urzekło. Trafiłem na nie szukając piórowych okazji na allegro, bądź w podpowiedzi po szukaniu piórowych okazji na allegro. Nie jest to istotne - trafiłem, zobaczyłem i stwierdziłem, że chcę. Więc kupiłem.
Prezentowało się dokładnie tak jak na zdjęciach, gładki drewniany korpus nadal przykuwa uwagę, skuwka ze szczotkowanego mosiądzu nadal kontrastuje. Jest to największe pióro, jakie posiadam, po miarkę nie szedłem, ale mierząc “na kratki w zeszycie” to +/- 15 centymetrów ma. Stalówka - widać że taniocha. Lekko zdobiona, ale no… no widać, że budżetowo. Pisze mokro i to bardzo mokro. Co to znaczy? A no ni mniej, ni więcej, niż że zostawia za sobą masę atramentu, który musi wyschnąć. Linia to M, ale na oko, bo danych nie ma. Jak dłużej poleży, to zasycha, ale na co dzień bym nim raczej nie chciał pisać. Jest też dość ciężkie.
No i teraz dalsza część historii. Mam notesik, w którym wpisuję wszystkie posiadane pióra. Napełniam kupione pióro, wpisuję nim jego nazwę, model, stalówkę i kilka szlaczków, żeby mieć po pierwsze listę, a po drugie porównanie. Więc wpisuję i to, zakupione jako HonC i zakupione świadomie, jako chinol. Jak się okazało - tak średnio świadomie. Bo rozpocząłem poszukiwania modelu, w końcu Jinhao mają, Hero mają, to i HonC chyba będzie miał. Nie tylko nie miał, ale i nie miał marki. Bo widzicie, znalazłem to pióro, pomógł mi w tym obiektyw google. To, co kupiłem jako HonC widnieje jako “Klasyczne drewno wieczne pióro”, czyli zwykły chiński no name. To, za co zapłaciłem 69,99 na ali kosztuje 12 złotych + wysyłkę. Nie odesłałem go. Widnieje w moim notesie jako HonC No Name. I tak ze mną został, przypominając mi o własnej głupocie. I od tamtej pory sprawdzam wszystko XD
Nie bądźcie jak ja, sprawdzajcie wcześniej XD
Zdjęcia tego dziada standardowo dodaję.
I tyle ode mnie




Zaloguj się aby komentować
Wspominałem wczoraj o Parkerze Urbanie, to dzisiaj się nim zajmę. Urban to najlepsza zmiana która weszła w życie Parkera w 2016 roku, prawdziwa historia brzydkiego kaczątka. Co prawda stary Urban ma swój urok, ale ten nowy... Po kolei.
Parker Urban (stary)
A dokładnie Parker Urban Premium Hebanowy Metal, bo to tego mam (od teraz będę go określał jako Premium, żeby przy porównaniach było wszystko jasne) - czarny wykończony na wysoki połysk (palce zostają jak dzikie) z liniami biegnącymi przez całą długość pióra i kratkami o zmiennej wielkości, które te linie tworzą. Ma kształt klepsydry, albo Jeniffer Lopez, jak kto woli - szeroki na dwóch końcach z talią osy. Na końcu mała stalówka, o której wspominałem już w IM. Trzeba przyznać, że jest... Oryginalne. Ale zdecydowanie nie każdemu przypadnie do gustu. Do mojego bardzo długo nie trafiało, ostatecznie przekonała mnie wersja premium, właśnie ze względu na zdobienia. Ale pojawił się on:
Parker Urban (2016)
Wersja z 2016 roku (od teraz określana jako 2016, wiadomo) od razu trafił prosto w moje gusta, serce, oko i portfel. Kształt zmienił się niemal całkowicie, bardziej przypomina łzę, a korpus zwęża się gustownie ku końcowi. Stalówka - no piękna, duża, zdobiona, niby tylko 3 krzyżujące się kreski, ale... ale mają to coś. Między skuwką a korpusem 3 pierścienie, które są chyba moim ulubionym detalem tego pióra. Jeden z pierścieni należy do skuwki, dwa są częścią korpusu i schodzą się idealnie. Tutaj uwaga, bo oznacza to, że uskok między sekcją a korpusem jest spory, może to komuś przeszkadzać. https://streamable.com/431jrx
Oba pióra to F-ki, oba to typowe Parkerowskie F-ki (cienkie, ale nie jakoś mocno), chociaż wydaje mi się, że 2016 pisze ciut cieniej. Premium z kolei jest nieco lżejsze, ale nie jest to absolutnie różnica, która ma znaczenie przy pisaniu. Kolejną przewagą Premium jest to, że skuwkę można nasadzić na korpus i będzie pasować jak ulał, tymczasem 2016 trzeba wręcz dopchnąć, żeby pasowała i szczerze mówiąc - odczuwam pewien dyskomfort robiąc to, więc tego nie robię. Ale to ja.
Zdjęcia: 2016, Premium, 2016, Premium





Zaloguj się aby komentować
Chęci do pracy nie ma, to i czas na piórowy wpis się znajdzie, bo mam jedno ze sobą. Przedstawiam Parkera model IM edycję po roku 2016.
Bo widzicie, na świecie niezmienne jest tylko to, że wszytko się zmienia. I zmienił się też wygląd tego modelu. Przed 2016 rokiem (nie wiem od jakiego momentu, nie zagłębiałem się aż tak) Parker IM, jak wszystkie pozostałe Parkery aż do Sonneta, miały ten sam rodzaj stalówki, taka mała, niepozorna i szczerze mówiąc - bylejaka. Co prawda nie była też zła, można powiedzieć, że była średnia, ale tak jak do Jottera i Vectora pasowała jak ulał, tak jej powtarzanie się też w IM i Urbanie to trochę przesada. Dlatego w 2016 Parker poszedł po rozum do głowy i przerobił i IM-a i Urbana.
Pióro, które mam, to Parker IM Achromatic Black - korpus i skuwka w matowej czerni, klips, sekcja, stalówka i wykończenia na wysoki połysk. Stalówka już pełnowymiarowa (porównanie z poprzednim IM-em wrzucę w grafice, też miałem, ale oddałem matce) powiedziałbym "adekwatna" do rozmiarów pióra. Delikatnie zdobiona, zdaje się, że strzałkami (przynajmniej tak by mi pasowało do marki) oraz z nazwą "Parker" - co tylko utwierdza mnie w strzałkach.
Rozmiar F to typowa Parkerowska F-ka, dość cienka, ale nie bardzo cienka. Dla fanów japońskich F-ek będzie za gruba, ale dla większości zjadaczy chleba będzie wystarczająca.
Przy okazji reedycji Parker poprawił błędy z poprzedniej edycji, w której IM-y miały kolosalny problem z zasychaniem. Więc gdyby ktoś się skusił po tym wpisie, to 2016+, a jak kogoś mała stalówka urzekła, to stary Ubran tego problemu nie miał z tego co wiem. Przynajmniej nie kojarzę, żeby miał, a mój Urban nie ma.
Lakier dość solidny, ale nie niezniszczalny, zdarzyło mi się, ku swojemu jakże wielkiemu niezadowoleniu i bólowi d⁎⁎y, zarysować. Dostępny w kilku wersjach kolorystycznych i edycjach specjalnych, z moich ulubionych są to właśnie Achromatic Black, Red Ignite, Blue Origin i Midnight Astral.
Zdjęcia w kolejności: Parker IM Achromatic Black (stalówka), stary IM (stalówka i skuwka), mój IM x3 i pozostałe wspomniane edycje specjalne w wymienionej w tekście kolejności w komentarzu
No, to tyle ode mnie






Zaloguj się aby komentować
No dobra, to lecimy dalej z przeglądem całych piór z połamanego pudełka. Zgodnie z zapowiedzią dzisiaj Zenithy.
Zenith to polska marka, której pióra znane są z tego, że są tanie i… tanie. Tak naprawde to są znane głównie z tego, że pisali nimi ludzie, którzy dobijają do 50. Tanie, łatwo dostępne i piszą. Nie wszystkie co prawda, ale piszą.
Mają kilka modeli piór wiecznych (na pewno 4, z czego dwa kolorowe z wzorkami) ja omówię 2.
Zenith Omega
Taniocha, absolutna taniocha, dostępna w wariancie plastikowym i metalowym. Jak dobrze traficie, to będzie pisać, jak źle, to zostanie wam wystarczająco kasy w kieszeni, żeby kupić następne. Wariant plastikowy miałem w rękach przez jakieś 15 minut, z czego 10 próbowałem je rozpisać. Ostatecznie trzeba było przepchnąć tłoczkiem i dalej już szło. W dotyku najtańszy tani plastik jaki możecie sobie wyobrazić. Typowe pióro, które będziecie zakręcać, przekręcicie i korpus pęknie. Ale Zenith się na taką ewentualność przygotował i dorzucił metalowy pierścień na korpusie, żebyście jednak tak szybko nie przekręcili. Ale jest luźno nasadzany, więc ja bym pewnie najpierw zgubił, a potem przekręcił XD. Wersja którą mam w pudełku, to wersja stalowa.
Kupiłem w zestawie z długopisem za jakieś 40 złotych. Zenith Omega jest piórem małym, wąskim, rozmiarami porównywalnym z Parkerem Jotterem. Korpus ze szczotkowanej stali, skuwka też, stalówka zdobiona tak samo jak w modelu Elegance. Z zalet:
+ pisze
+ nie wysycha
Z wad:
- jest za wąskie jak na mój gust
- skuwka drapie o korpus.
Bo widzicie, skuwka jest metalowa, kropka. Nie ma w niej nic, co zrobiłoby za bufor między krawędziami skuwki a korpusem. Zakładanie skuwki na korpus wiąże się więc z symfonią blachy o blachę.
Zenith 60 Elegance
O tym egzemplarzu opowiadałem już tutaj: https://www.hejto.pl/wpis/przy-okazji-ktoregos-z-wpisow-myslalem-troche-o-swojej-kolekcji-o-starterach-i-o
Też stalowy, ale lakierowany. Stanowczo większy, wygodniejszy (chociaż pewnie nie dla każdego), skuwka nie drapie, ani nie ciąży. Dla większości pewnie będzie zbędna, ale ja po pierwsze mam wielkie łapy, a po drugie zwyczajnie lubię sobie zarzucić skuwką na tył. W ogóle jest lepiej wykonany, nawet gwinty płynniej chodzą. Jest też zdecydowanie bardziej atrakcyjny wizualnie. Chociaż, w tym wypadku tak jak z rozmiarem - zaraz może pojawić się ktoś, komu bardziej podobają się małe pióra i będą dla niego wygodniejsze. I to jest ok. Choć i takiej osobie poleciłbym jednak poszukać czegoś innego. Ale hej, to tylko ja, a pióro jest tanie jak barszcz, więc co ja będę komu życie układał
No, to tyle ode mnie




Zaloguj się aby komentować
Jakieś zainteresowanie moją prywatną kolejcją było, a zauważyłem że myląc nad następnymi wpisami schodzę na pióra, które posiadam, więc miejmy to z głowy. Prezentuję szanownym zainteresowanym nową serię:
Pokaż kotku co masz w środku - przegląd pudełka z piórami by ja.
W ramach tej serii będę wam prezentował pióra z mojej kolekcji. Czasem jedno, czasem kilka i tak aż nie skończy się kolekcja. A potem jak dokupię nowe :P. A dzisiaj na przykład zaprezentuję... -żadne. Dzisiaj zajmiemy się inną, integralną wręcz częścią kolekcji.
Pudełko.
To pudełko widzieliście (kto widział, ten widział XD) w pierwszym wpisie po założeniu społeczności Pióra Wieczne. Powiem wam jako ciekawostkę - takie pudełka są DROGIE. I to horrendalnie drogie. Cena katalogowa tego cudeńka to 79 EURO(!). Mnie kosztowało zawrotne 11 złotych + dostawę. Ktoś upuścił, popękało, zrobili licytację, chętnych nie było, a ja byłem chętny. I tak oto wygrałem na allegro takie pudełeczko za bezcen (z allegro mam za to inny platoniczny beef, ale o tym innym razem). Mieści 56 piór/długopisów/czego tam chcecie upchnąć. Pokrywa "przeszklona" (plastikiem oczywiście) pozwalająca pokazać to, co chcecie pokazać najbardziej. Każdy poziom (pod wiekiem + 4 szuflady) ma 12 slotów 18 cm długości każdy. Na tylnej krawędzi każdej z szuflad wmontowana jest jakaś blaszka, na tylnej ścianie pudełka przymocowane są magnesy, które powstrzymują je przed wysuwaniem przy przenoszeniu u dociągają przy wsuwaniu.
Pudełko mimo uszkodzeń oceniam bardzo pozytywnie. Bez problemu mogę z niego korzystać, chociaż pełnego zaufania do wieczka mieć nie mogę, wszystko jest wciśnięte, za klejenie jakoś nie mogę się wziąć. W każdym razie był to fenomenalny zakup i kupiłbym jeszcze nawet ze 3 takie. Za tę cenę. Katalogowej nigdy bym za nie nie dał i zdecydowanie nie uważam, że jest jej warte.
No, to tyle ode mnie. W następnym odcinku - Zenithy!




Zaloguj się aby komentować
Przy poszukiwaniu każdej możliwej rzeczy pojawia się pytanie - czym niby się to drogie różni od tego taniego i po co dokładać? To samo pytanie można sobie zadać w przypadku piór wiecznych. No bo tak - funkcja ta sama, tanie też wyglądają dobrze, a i oko przyciągną. Jak weźmiesz pióro do pracy i ktoś zauważy, to się zainteresuje na moment, zapyta, czy piszesz piórem, bo obecnie to nisza i pójdzie dalej. Jeśli nie siedzi w temacie, to nawet nie zwróci uwagi na to, jaka to marka, o modelu nie wspomnieć. No to po co przepłacać? No to o tym dziś
Czym to się właściwie różni?
Tak jak w przypadku wszystkiego innego tak i w przypadku piór przyjmuje się, że wraz z ceną wzrasta jakość wykonania. No i tak jak w każdym innym wypadku przyjęło się tak nie bez przyczyny. Choć i czarne owce zawsze się trafią, to z reguły pióra droższe są wykonane lepiej, dokładniej etc. Przepływ jest lepszy, stalówki nie drapią, pióro nie kapie. Przy wykończeniu wizualnym linie się schodzą, części nie szorują, nic nie lata i tak dalej i tak dalej. Ot dbałość o detale.
Dalej - wygląd. Twórcy piór prześcigają samych siebie wymyślając nowe projekty (najbardziej odlecieli chyba ci od Jinhao Dragon, podrzucę zdjęcie oczywiście). A to jakiś ciekawy kształt, a to klips jakiś inny, a to części designu, które reprezentują markę, jak Parkerowska strzałka czy dziób w Pelikanach. A to zdobienia stalówki, a to Pineider Avatar na krawędzi skuwki ma panoramę Florencji, pióra Maki-e to w zasadzie małe dzieła sztuki (cytując wikipedię: maki-e -tradycyjna japońska sztuka dekorowania przedmiotów użytkowych, polegająca na prószeniu opiłków szlachetnego metalu (złoto, srebro) na przedmioty pokryte wilgotną laką i tworzenie przez to motywów dekoracyjnych) wszędzie coś innego.
No i finalnie - materiały. No to zmienia wszystko. Stalówki stalowe, złote 14K, 18K, no to nie będzie kosztować tak samo. Pióra plastikowe, aluminiowe, stalowe, z żywicy, ebonitowe. Moim prywatnym ulubieńcem i cichym marzeniem jest Visconti Homo Sapiens, którego twórcy do serca wzięli sobie słowa "Why? Because we fucking can! Because we fucking can, and if we can, we do." bo ten model wykonany jest z połączenia żywicy i bazaltu znajdującego się w lawie wulkanu Etna. Because they can.
No i ostatni punkt - czysta ludzka satysfakcja. Bo może wszyscy dookoła nie mają pojęcia. Bo może dla nich to "tylko pióro". Ale ty wiesz co masz. I wiesz jaką historię możesz o tym opowiedzieć.
Zdjęcia w kolejności: 3 parkery i ich strzałka (to moje akurat), 2x Jinhao Dragon, Pineider Avatar i jego panorama i oczywiście Visconti (aka. kiedyś cię dopadnę) Homo Sapiens
No to, wiadomo, tyle ode mnie!






@Rozpierpapierduchacz o kurde, fajne - w dotyku jest takie chropowate jak się wydaje na zdjęciu? czy gładkie?
ja akurat po tym jak napisałeś o tej firmie, to znalazłem w rozsądnej cenie Hexo i też wygląda fajnie - lubię stalówki w innych kolorach niż srebro - Kaweco mam złotą, a tu w Hexo bodaj ciemna zieleń
Zaloguj się aby komentować
Przy okazji któregoś z wpisów myślałem trochę o swojej kolekcji, o starterach i o tym, co poleciłbym komuś na pierwsze pióro. Wiele osób sugeruje Lamy Safari, czasami padają tanie Parkery jak Jotter czy Vector, ale dla mnie są to pióra zbyt odległe od użytkownika długopisów za kilka złotych. Potrzebowałem takiego “Ultra Biedackiego Pióra”, które kosztuje mało, a jednocześnie nie jest plastikiem, którego używają dzieci w podstawówce.
No i mam. I to na własność.
Przed państwem Zenith 60 Elegance - Ultimate Bieda Pióro. Wykonany ze stali, stalówka w rozmiarze 6 (dzięki wielkie pan Zenith, na kiego komu literka z oznaczeniem linii. Typowa M-ka jakby kto był ciekaw.) lekko zdobiona. Stalówki Zenitha tak jak większości tanich piór mają opinię zero-jedynkowych. Albo piszą, albo nie. Przez moje ręce przewinęły się jednak 3 Elegance i pisało każde. Co ciekawe - nawet nie zasycha, co było dla mnie dużą i bardzo miłą niespodzianką.
I teraz to, co przechyla szalę zwycięstwa walki o tytuł UBP (pomijając, że jest o wiele tańszy od wymienionych za chwilę) - w przeciwieństwie do Lamy czy Parkerów - Zenith nie jest zasilany markowymi nabojami/konwerterami (konwertery trzeba dokupić BTW). Łyka jak pelikan wszystkie naboje i konwertery w standardzie international (najtańsza paczka 100 sztuk, jaką znalazłem - 7 złotych). Ale to żaden wyczyn - standard international nie bez powodu jest standardem international - obsługuje go większość piór, poza niektórymi markami, które się “premiumizaują” i mają swoje…
ALE TO JESZCZE NIE WSZYSTKO!
Zenith 60 Elegance przychodzi z własnym konwerterem. Znaczy to, że można sobie kupić flaszkę takiego atramentu, jaki nam się żywnie podoba i uzupełniać sobie samemu. Tanio, drogo, czarno, niebiesko, czerwono, fioletowo, błyszcząco - co chcesz, to bierz, zaciągnij w konwerter i pisz jakby jutra miało nie być.
Podsumowując - stalowe, całkiem eleganckie pióro, zasilane standardem international, z konwerterem w gratisie. A wszystko to za 25 złotych.
Ultimate Bieda Pan Award by Rozpierpapierduchacz przyznana jednogłośnie.
No. To tyle ode mnie
PS zdjęcia zajumane z googla, bo się nie przygotowałem i swoich nie zrobiłem




Zaloguj się aby komentować
Zapowiadałem, że przedstawię wam “niestandardowe” stalówki i taki mam właśnie plan. Mowa tu o stalówkach Stub, Italic, Oblique i Flex. Każda z wymienionych ma za zadanie zostawić sobą linię o zmiennej grubości, ale mają na to nieco inny sposób.
Stalówki Stub i Italic w przeciwieństwie do klasycznej stalówki nie schodzą się do zaokrąglonego czubka. Są to stalówki wykończone na płasko. Dzięki temu linie pionowe będą równie szerokie, co spłaszczony czubek, ale już poziome będą zaledwie grubości boku samej stalówki. Różnica między stalówką Stub, a Italic, to wykończenie. Stuby są bardziej zaokrąglone, a Italic jest jak nożem cięty.
Oblique to stalówka również spłaszczona, ale po ukosie. Są takie skoszone prawo stronnie i lewostronnie - przy czym przez “są” mam na myśli “istnieją”, bo dostępność na rynku jest znikoma nawet w przypadku Stubów, a co dopiero przy Oblique.
Na koniec mój prywatny faworyt i prywatna miłość - stalówki Flex. Wymienione wcześniej stalówki zmienną wariację linii zawdzięczają swojej budowie. Oznacza to, że chcieć, czy nie chcieć - ta linia zawsze będzie zmienna. Flexy są inne. Są to stalówki zbudowane tak, żeby zapewnić rozszerzanie się skrzydełek stalówki pod naciskiem. Dzięki temu pełną swobodę w rozszerzaniu linii pozostawia użytkownikowi i można nimi pisać jak klasyczną stalówką. Jeśli będzie miał ochotę na zmienną linię - wystarczy że mocniej dociśnie, a stalówka się rozejdzie i zostawi pogrubioną linię. Sama praca flexem, przynajmniej dla mnie, to kupa frajdy, a możliwość dowolnego zmieniania linii wystarczy, żebym bawił się tym bez celu przez kilkadziesiąt minut bez celu.
Porównanie Flexa i Stuba zostawiam w grafice i to tyle ode mnie.





Zaloguj się aby komentować
Myślałem nad krótkim przeglądem piór z mojej kolekcji, ale stwierdziłem, że może być to dość niszowy content i postawię na coś uniwersalnego, co może przydać się osobom zielonym w świecie pióra wiecznych. O co chodzi ze stalówkami?
Stalówki różnią się między markami i modelami. Różnią się rozmiarem, grubością linii, materiałem, wykończeniem i zwyczajnie wyglądem. W tańszych piórach dostępne są stalówki stalowe - typowe woły robocze, tanie w produkcji, wytrzymałe i sztywne. Pióra droższe (najtańsze za jakieś 550 złotych) mają już stalówki złote. Złoto jest bardziej miękkie niż stal, więc pozwala na większą finezję i swobodę w kreśleniu linii. W zasadzie wariacja linii stalówek złotych odpowiada możliwościom dedykowanych stalowych stalówek Flex.
A co z rozmiarem?
Oznaczenia literowe oznaczają grubość linii, którą zostawia za sobą stalówka. Te główne to
EF - Extra Fine (bardzo cienka)
F - Fine (cienka)
M - Medium (wiadomo XD)
B - Broad (szeroka)
ALE TO JESZCZE NIE WSZYSTKO! Są też stalówki BB (taka szeroka szeroka) BBB (analogicznie) Stub (ścięta kaligraficzna) Italic (podobnie) Flex (rozchodząca się pod naciskiem), oblique (taka pod skosem). O trzech ostatnich opowiem innym razem.
Najbardziej pospolita na rynku jest M-ka (w niektórych tanich parkerach jest to jedyna dostępna stalówka) F-ka i ewentualnie EF-ka. Grubości tych stalówek nie są uniwersalne, rozmiary mogą różnic się między sobą zależnie od marki, modelu czy pochodzenia. Przyjęło się, że japońskie F-ki (na przykład Pilotowskie) są cieńsze, niż te europejskie.
Jaki rozmiar wybrać? Zależy od preferencji. Im grubsza stalówka, tym gładziej będzie chodzić, bo zostawia pod sobą więcej atramentu. Ale jeśli ktoś pisze małymi lub zbitymi literami, to może być zbyt tłoczno. Jest też kwestia wizualna, co komu pasuje.
Są jeszcze oznaczenia cyfrowe (np stalówka 6) które oznaczają rozmiar samej stalówki, ale to widać mało gdzie i raczej życia nikomu nie zmieni, bo stalówka jaka jest wszyscy widzą i póki się nie popsuje albo ktoś nie będzie chciał wymienić, to mu się ta wiedza do niczego nie przyda, a to też się różni między markami.
No. To tyle ode mnie




@Rozpierpapierduchacz fajne, pisz tego więcej (tak, seria wrzutek o kolekcji obowiązkowo, napisz proszę też coś o atramentach). "Po prostu" kolekcjonujesz, czy parasz się też kaligrafią?
Ja zbyt pięknego charakteru pisma nie mam, od czasu jak się skończyło studia ręcznie piszę sporadycznie (bo klawiatura...)
A co do rozmiarów stalówek i powodów wyboru takiej, a nie innej dodałabym, że czasem istotna jest jeszcze kwestia jak szybko schnie to, co piszemy (w szkole pisałam piórem, więc jako mańkut miałam oczywiście jazdę z nauką jak to robić, żeby nie rozmazywać tego, co pisałam).
@Nebthtet Typowo kolecjonuję, tak jak u większości pierwsze pióro wpadło mi w ręce w podstwówce (w domu był parker 51 jeszcze z pompką, który gdzieś przepadł, jak teraz o tym pomyślę to mi dupsko pęka
Powiedzieć że bawię się w kaligrafię to bardzo dużo powiedzieć, prawda jest taka że bawię się flexami, a z kaligrafią mało to ma wspólnego
O atramentach dużo niestety nie powiem, bo się nie zagłębiałem i mam aż 5. Spec ze mnie średni, ale ktoś musiał społeczność założyć XD
Zaloguj się aby komentować
Żeby nie było, że ja tak cały czas o psach (o psach też dzisiaj będzie XD) to stworzyłem też społeczność o piórach wiecznych. Bo mam, bo lubię, bo może ktoś też ma i też lubi, a może ktoś chce mieć i dzięki temu będzie miał gdzie zapytać.




Zaloguj się aby komentować