Żyj tu i teraz #postoicku
Żyj tu i teraz, bo życie toczy się tylko i wyłącznie w teraźniejszości. Przeszłość i przyszłość nie istnieje - są to jedynie urojenia odciągające nas od prostoty i radości życia w chwili obecnej.
Oczywiście, każdy niesie za sobą pewien bagaż, którym obarczył się w przeszłości. Przeszłe doświadczenia niosą ze sobą mądrość i dzięki nim nie popełniamy wciąż tych samych błędów. Dbajmy jednak o to, żeby stale przeglądać, co też targamy na swoich plecach. Sprawdzajmy czy każde z dawnych doświadczeń, działa obecnie na naszą korzyść. Bo może zdarzyć się tak, że dawny lęk, który mógł być ratunkiem w jakiejś sytuacji z przeszłości, dziś jest tylko ograniczeniem i powodem blokad psychicznych.
Nie należy się wcale obrażać na taki stan rzeczy. Automatyzmy wypracowane kiedyś, zapewniały nam przetrwanie, należy się więc im pewien rodzaj szacunku. Przede wszystkim trzeba być ich świadomym i wiedzieć, że nie musimy już im ulegać, pomimo złego samopoczucia i tego, że wszystko będzie w nas krzyczeć, kiedy postanowimy zaniechać działań z nich wynikających. To właśnie w ten sposób rozmontowuje się dawne - niekorzystne dla obecnego siebie - schematy. Trzeba powtórzyć to n razy, aż w końcu przestanie być to tak trudne i bolesne, a stanie się co najwyżej lekkim dyskomfortem.
Z drugiej strony mamy przyszłość i pragnienia z nią związane. Każdy ma też co do niej jakieś oczekiwania i wyobrażenia, jak też będzie ona wyglądać. Starajmy się nie iść w tę stronę, bo nie ma nic gorszego, niż życie wyobrażeniami. Im mniej oczekiwań, tym mniej trosk. Jeśli nie przyrzekłem sobie, że coś stanie się na pewno, tym mniejszy ból, gdy coś stanie się nie tak jakbym tego chciał. Wdrożenie dyscypliny myślenia do codziennego życia, pomoże wyplenić chciejstwa i stać się bardziej otwartym na to co przyniesie los.
Cóż jednak, mam niczego nie chcieć od życia i niczego nie planować? Nie o to w tym wszystkim chodzi. Warto mieć plany. Warto też stawiać sobie realne cele - w różnych aspektach życia - krótko, średnio i długoterminowe. Z tym, że im bardziej długoterminowy cel, tym trzeba być bardziej otwartym na to, że coś może pójść nie po naszej myśli. Trzeba postarać się czerpać większą satysfakcję z samego dążenia, niż z realizacji projektu. Bo im dłuższy okres, tym większa szansa, że wszystko wyjdzie zupełnie inaczej, niż to sobie wyobrażaliśmy. Pozwólmy, więc dać się trochę zaskoczyć przez życie, bo nie wszystko da się kontrolować, a tak właściwie to bardzo niewiele.
Natomiast to co warto starać się kontrolować - są to plany krótkoterminowe, na dzień dzisiejszy. Bo to czy pójdziemy dziś na trening, czy stwierdzimy, że się nam nie chce; bądź to czy wybierzemy czytanie książki, czy bezmyślne scrollowanie; a może przełamiemy lęk związany z dawno odkładaną wizytą w urzędzie, czy też mu ulegniemy - to wszystko są rzeczy, które realnie wpływają na naszą przyszłość.
Te wszystkie drobne decyzje tu i teraz, dają nam szansę na realizację długoterminowych celów. Nie niekończące się planowanie, nie wyobrażanie sobie, lecz działanie w chwili obecnej. A nawet gdy przez zrządzenie losu i to nie pomoże w realizacji naszych planów, to zawsze staniemy się lepszą wersją samych siebie i na pewno czeka nas lepsza przyszłość, niż gdybyśmy byli bierni i ulegali temu czy akurat zachce nam się coś zrobić, czy też nie.
Jeśli tylko przyzwyczaimy się do przełamywania swojej niechęci, to wkrótce wszystko stanie się prostsze i już nie będziemy musieli się do niczego zmuszać. Będziemy tylko czerpać satysfakcję z życia i działania w chwili obecnej.
#stoicyzm
