@sevenonine hola, hola. Bierzesz sprawność silników elektrycznych kontra silników spalinowych, ale przecież prąd nie bierze się z powietrza. Nawet przesłanie go z akumulatora w samochodzie do silnika w kole to straty, nie da się tego pominąć, można minimalizować.
Żeby uzyskać prąd z sensowną wydajnością mamy kilka dróg: przetwarzanie z wiatru (prądnice synchroniczne), przetwarzanie z wody (prądnice synchroniczne), przetwarzanie ze słońca (panele pv), a najbardziej popularne u nas to gigantyczne czajniki opalane węglem (elektrownie węglowe z prądnicami synchronicznymi) zastępowane kiedyś w innych państwach czajnikami opalanymi atomem (elektrownie atomowe z prądnicami synchronicznymi). Mogłem coś pominąć, ale to chyba najbardziej popularne.
Do tego prąd trzeba przesłać, linie przesyłowe są wysokonapięciowe żeby obniżyć straty i nie ciągać przewodów wielkiej średnicy. Straty jednak wciąż są.
Dodatkowo jest i raczej długo pozostanie problem z magazynowaniem prądu. Co z tego, że masz pojemny akumulator, skoro nie da się pominąć efektu samorozładowania (nie występuje w samochodach spalinowych) czy utraty pojemności spowodowanej degradacją ogniw (nie występuje w samochodach spalinowych).
Na koniec jest jeszcze fakt, że nikt nie wybuduje infrastruktury takiej żeby mieszkańcy bloków w miastach mogli się naładować, nie na sensowną skalę. Nikt nie będzie też wstawał w nocy żeby szukać wolnej ładowarki i móc rano spokojnie odjechać do pracy.
To wszystko z perspektywy użytkownika nieprofesjonalnego, a co dopiero spedycja ma powiedzieć.
Elektryki byłyby fajne jako wybór, a nie narzucenie odgórne bo ktoś ma kompleks boga i wie lepiej co milionom (447 706 209 według wiki) ludzi będzie pasować. Tacy ludzie z kompleksem nie myślą racjonalnie i powinni być odsunięci od władzy, jeśli nie leczeni.