Zdjęcie pachnące skórzaną kamizelką i kiełbasą z autobusu. Giełda samochodowa w Lublinie, rok 1998.
Foto: Lublin.wyborcza.pl
#ciekawostki #motoryzacja #samochody

Zdjęcie pachnące skórzaną kamizelką i kiełbasą z autobusu. Giełda samochodowa w Lublinie, rok 1998.
Foto: Lublin.wyborcza.pl
#ciekawostki #motoryzacja #samochody

Ta giełda w Lublinie (a w zasadzie obok) nadal istnieje i z sentymentu oraz ciekawości bywam tam raz na rok. Niestety kiedyś były tam tysiące aut, a teraz może 10 -20 (za to sektory z rzeczami trzymają się nadal dobrze). W tamtym czasie człowiek zainteresowany zakupem mógł obejrzeć za jednym zamachem 10 aut danego modelu i tego samego dnia dokonać zakupu, teraz trzeba jeździć kilka weekendów po całym województwie i tracić dni by na miejscu okazało się, że ogląda się gruza. No i w jakim innym miejscu dzieciak miał możliwość zobaczyć wnętrza czegoś nowszego niż polonez ojca
Śmierć giełd samochodowych była nieunikniona. Wyjazd kosztowal kilkadziesiąt złotych i trzeba było poświęcić całe niedzielne przedpołudnie. Prawdopodobieństwo sprzedaży nie większe niż z ogłoszenia. Ale uwielbiałem ten klimat. Stężenie cwaniactwa w powietrzu 90% i choć cwaniaków nie lubię to w ogóle mi nie przeszkadzało. Dużo ciekawych rzeczy do obejrzenia. Dreszczyk emocji gdy ktoś oglądał Twoje auto. Przepyszna kiełbasa z autobusu, niezależnie w jakim mieście - zawsze była pyszna.
Zaloguj się aby komentować