Zaczyna się jak każdy inny slasher i nic zwiastuje tego, że z biegiem akcji się od nich odróżni. Para nastoletnich
Zaczyna się jak każdy inny slasher i nic zwiastuje tego, że z biegiem akcji się od nich odróżni. Para nastoletnich przyjaciółek wymyka się z domu na imprezę, na której głównym punktem programu będzie zabawą z udziałem tajemniczej zabalsamowanej ręki.
Ktokolwiek schwyci dłoń i wypowie zdania „mów do mnie” oraz „pozwalam ci wejść”, zaprasza do siebie ducha zmarłej osoby.
Takie mikroopętanie jest bardzo przyjemne, ale nie można pozwolić duchowi pozostać w ciele dłużej niż 90 sekund, bo wtedy zostaje w nim już na zawsze.
Dziewczyny widziały wcześniej takie zabawy na viralowych filmikach udostępnianych przez znajomą ze szkoły, ale nie uczestniczyły w nich osobiście. Jedna z nastolatek – trochę nudna, dziewica, wpisująca się w archetyp final girl – jest sceptyczna względem całej akcji i nie wierzy w prawdziwość nagrań. Druga z przyjaciółek – osierocona przez mamę, niespokojna – jest jednak jak granat bez zawleczki: głodna wrażeń i jakiejś formy odskoczni od depresyjnych myśli. Przeczuwamy, że to ona będzie zapalnikiem spodziewanej tragedii.
Tak samo, jak spodziewamy się, że obecność na imprezie młodszego brata jednej z przyjaciółek to fatalny pomysł, a chłopak porządnej Jade, który podoba się im obu, prędzej czy później doprowadzi do konfliktu między dziewczynami.
I tak się dzieje – szybko jednak orientujemy się też, że to nie będzie kolejny sztampowy horror o grupie głupawych nastolatków padających w kolejnych scenach jak muchy.
Twórcy umiejętnie żonglują tropami i kliszami, zmieniając tonacje i style. Mniej więcej od połowy film konsekwentnie staje się coraz mroczniejszy i bardziej oniryczny.
Chociaż operuje ogranymi motywami, zaskakuje i nie tak łatwo odgadnąć, w którą stronę popłynie cała historia.
Wszystkie drobne nielogiczności (dlaczego policja nie aresztuje grupy nastolatków, którzy sami dostarczyli na siebie dowody w postaci krążących po sieci nagrań?) również mieszczą się w konwencji gatunku.