Z takich śmiesznych historyjek życiowych to kiedyś byłem na rozmowie o pracę, podczas której usłyszałem, że może i wynagrodzenie jest podłe, może i jest lojalka zabraniająca mi pracować dla podwykonawców ale w sumie to dopóki nikomu na odcisk nie nacisnę to po pracy mogę sobie dorabiać bo dzień pracy w firmie to tylko 8 godzin dziennie. Tak, to było poważne korpo, z tych których logo są w nazwach stadionów.
Z innych ciekawostek kiedyś zarejestrowałem się w Państwowym Urzędzie Pracy. To nie było śmieszne. Śmieszne było jednak to, że PUP na swojej stronie internetowej ogłaszał, iż szuka człowieka z dokładnie moim wykształceniem, kwalifikacjami, uprawnieniami etc., a na tych zabawnych rozmowach aktywizacyjnych czy jak to się nazywa, doradca PUP mi nawet jej nie zaproponował. Sam się skontaktowałem z ogłoszeniodawcą.
#pracbaza #gownowpis