z cyklu ubogacenie kulturowe.
Sąsiadka, której ze względu na niezbyt przystępny (delikatnie mówiąc) wygląd, jeździła co roku ns wakacje do turcji. I poznala tam mlodszego sniadego typa o wdziecznym imieni Hamsi (inaczej, ale nie umiem). Wzięła z nim ślub i zostali razem w polsce.
Typ po polsku ledwo co duka, a po angielsku rozumie tylko yes i no. Próbowałem z nim gadać, bo w sumie widzimy się codziennie, ale sie nie dalo.
ale do sedna.
Nie muszę mówić dlaczego poszedł na taki związek bo to oczywiste, ale za każdym razem jak widzę ich razem to typ patrzy mi prosto w oczy prawie samemu łzawiąc spojrzeniem które mówi: "ja to muszę r⁎⁎⁎ać" ( ಠ ͜ʖಠ)
#bekazpodludzi