Z ciekawostek o jakich dzisiaj poczytałem przy okazji artykułu:

https://motoryzacja.interia.pl/raport-samochody-elektryczne/news-kupila-auto-za-290-tys-zl-wystarczylo-uszkodzenie-drzwi-by-t,nId,7495709

to ubezpieczenie elektryków jest droższe niż aut spalinowych o tej samej wartości, ponieważ wiele nawet banalnych stłuczek kończy się szkodą całkowitą, a w Norwegii są całe złomowiska elektryków. Elektryki trochę jak iPhony ( ͡~ ͜ʖ ͡°)


#motoryzacja #technologia

Komentarze (8)

@travel_learn_wine Choć fakt jest taki, że opisują dwie niszowe firmy (ta z fotki właśnie bankrutuje), gdzie nawet gdyby były w dobrej kondycji finansowej trudno liczyć na rozwiniętą sieć serwisów. A że auta elektryczne są określane czasem jako smartfony na kółkach, to jeszcze człowiek chciałby liczyć na aktualizacje...

@travel_learn_wine tu jest inny problem - fisker bankrutuje po raz drugi i nie ma części zamiennych do tych samochodów, w USA można je już dostać za 30k$

Ale w tym przypadku to problem jest niszowa firma a nie "elektryczność" pojazdu. Był problem z wymianą zawiasu drzwi i ubezpieczyciel postanowił zrobić "całkę". Po za tym, akcja chyba jest ze stanów a tam często uznaje się szkody całkowite nawet jeśli szkody są relatywnie niewielkie.

Zaloguj się aby komentować