Wysłałem generator pary (tak teraz na żelazko mawiają) do serwisu wskazanego przez ubezpieczyciela. Po prawie miesiącu od wysyłki (były świetą więc ok) wróciło do mnie z info, że jest nienaprawialne. To jeszcze może bym przeżył ale wróciło z rozwaloną obudową, niedziałającym przyciskiem "spustu", a zostało wysłane do naprawy ze względu na fakt, że para uciekała z wężyka i nie było odpowiedniego ciśnienia.
Mam zdjęcia z godziną i datą kiedy pakowałem urządzenie. Serwis wysłał mi fotki wg nich z dnia odbioru, gdzie są już te uszkodzenia, z jakimi wróciło do nas ale te zdjęcia są bez timestamp'a więc mogli zrobić je w sumie kiedykolwiek. Oni twierdzą, że przyjechało "roztrzaskane" (zdjęcia z naklejką cena), a ode mnie wyjechało bez tych uszkodzeń. Dodatkowo twierdzą, że żelazko nie działa, co jest nie prawdą bo partnerka sprawdziła i woda się grzeje, para dalej ucieka na lewo i dodatkowo jest zniszczona obudowa no i ten "spust" zablokowany.
Na pytanie, czemu nie informowali mnie o uszkodzeniach zaraz po odbiorze i czy zgłaszali kurierowi lub przy kurierze otwierali nie odpisują.
Firma PowerToolService wskazana przez ubezpieczyciela WAGAS ma mega słabe oceny w google i podobne historie na koncie.
Ktoś może odpowie na #pytanie #pytaniedoeksperta bo #kiciochpyta jak ugryźć ten temat. Jest na sali jakiś ekspert od #ubezpieczenia #agd
Nie mam jeszcze dostępnego uzasadnienia odmowy od ubezpeczyciela.



