@festiwal_otwartego_parasola to akurat chyba pokaż RiGCzu;
Według śledczych Szopa nakazał Arturowi Sz., swojemu znajomemu policjantowi, zajęcie się sprawą Darii L., pracownicy sklepu Red is Bad przy ul. Jagiellońskiej w Warszawie. Okazało się, że kobieta okradła swojego pracodawcę na ponad 20 tys. zł. Szopa nie zgłosił sprawy organom ścigania, a Sz., działając – jak twierdzą śledczy – na jego polecenie, miał bezprawnie pozbawić kobietę wolności, poddając ją torturom. Do zdarzenia doszło 20 marca 2017 r. „(…) Stosując groźbę bezprawną pozbawienia wolności oraz przemoc w postaci założenia kajdanek na ręce, przetrzymując Darię L. przez okres około 10 godzin, bez umożliwienia skorzystania z toalety oraz bez jedzenia i picia, pozbawiono ją wolności, co łączyło się ze szczególnym udręczeniem, a jednocześnie stosując opisaną wyżej przemoc wobec Darii L. doprowadzono do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie 27 tys. zł ojca pokrzywdzonej (…), a także działano w celu uzyskania od Darii L. informacji o danych logowania do jej rachunków bankowych” – czytamy w zarzucie postawionym Szopie. Bezpośrednio tych działań na zlecenie biznesmena miał się dopuścić Artur Sz., któremu towarzyszyła wówczas jego żona Matylda, również policjantka.
Spin ze „prokuratura za Tuska wypuściła przestępcę” jest kuriozalny, bo za Morawieckiego policja mu pomagała a potem był dotowany przez państwo kosmicznymi pieniędzmi.
Poza tym w państwie demokratycznym sądy wydają wyroki niezależnie od woli polityków, więc spin jest podwójnie kuriozalny. Policja w sumie jest zależna, to nawet potrójnie