Dyskusja użytkownika Spleen
Wracam sobie ostatnio z pracy przez park i widzę dzieciaki grające w piłę w oddali. W pewnym momencie piłka poleciała w moją stronę. Toczy się jeszcze po trawie, więc uznałem, że wykonam podanie w stronę grających.
Tutaj nadmienię, że piłka wyglądała jak normalna, skórzana piła do nogi. Niestety, to czego nie byłem świadomy, to fakt, że była to gumowa piłka, która jedynie była pomalowana w taki sposób, aby imitować łatki, a ja chyba muszę być pół-ślepy, że tego nie rozpoznałem. Tak więc błędnie założyłem włożenie zdecydowanie zbyt dużo energii w to podanie.
Przyśpieszyłem kroku, zrobiłem piękny zamach i dopitoliłem w tą piłę kopa z całej siły. Tak mi ta piłka na nodze doskonale siadła, że czułem się niczym Roberto Carlos strzelający z połowy boiska, no po prostu perfekcyjne dopasowanie stopy do kulistego kształtu futbolówki.
Piła niczym rakieta pofrunęła ponad głowami dzieciaków wydając z siebie takie oddalające się "pąąąąą..." Poleciałą gdzieś daleko w zarośla. Widziałem kątem oka, jak dzieciak się odwraca w moją stronę ze zniesmaczoną miną. Kątem oka, bo zrobiłem zwrot w tył, krzyknąłem "sorry!" i wyewakuowałem się z parku.
#gownowpis
