Wracam od kumpla ze wsi z weekendu i powiem wam, że mieszane uczucia. Super się bawiłem, ale no tak k⁎⁎wa jakoś nie wiem.
Wieś budzi we mnie mega duże uczucia. Nie mam z niej żadnych wspomnień. Pamiętam jak jeździłem do ciotki na wieś, gdzie czułem się świetnie. Cała rodzinka to sportowcy, więc to był prawie jak obóz dla mnie z kuzynami. Jeden to taki hardkorowy, że dziś po 40stce mając kupę siana, dom, dzieci, pływa zimą po dzikich rzeczkach kajakiem XD mniejsza. Do tego wszyscy jedli posiłki razem. I spędzali dużo czasu razem.
U mnie tak nie było. Mój tata nie poświęcał mi za dużo uwagi. Dobry człowiek, ale z natury egoista. Lubił też być sam (adhd jak ja, często przebodźcowany). Do tego nie potrafił radzić sobie z ciężkimi emocjami (uciekał zawsze). Był zaprzeczeniem duszy sportowca (pesymista, łatwo się poddaje). Osiągnął w życiu sukces, prestiżowy zawód, bo to nie wymagało u niego wiary (trochę jak gość z aspergerem - umiał i lubił to robił).
U mnie w domu w dodatku zawsze kij w d⁎⁎ie. Dziś mam 30 lat i rzucę mięsem sytuacyjnie to słyszę, że jestem ordynusem i stary wychodzi z domu. Dziadkowie wychowali go jak księcia - to trzeba przyznać. Nigdy też nie było skracania dystansu, za dzieciaka bałem się zapraszać kumpli, że ktoś zachowa się nieodpowiednio i będzie gadane. Mama - też wykształcona, ale z robotniczej rodziny, tylko bardzo próbowała nadrobić (moja babcia zawsze uważała ją za nieodpowiednią i niewystarczająco dobrą dla syna, choć jest turbo wykształcona, ale nigdy nie była przebojowa i "światowa", a moja babcia to była dama z salonów).
K⁎⁎wa no tak do sedna. Wracam i po prostu zazdroszczę. Żona, budowanie się na wsi, świetne relacje z rodzicami. Cisza, spokój, klimat czułem jak z lat 90 czy poczatku XXI wieku. A co ja mam? Niby spoko życie, bo dużo mam i tego nie doceniam, ale nie mam tego na czym mi najbardziej zależy.
Kocham wieś, kocham zwykłych ludzi, nienawidzę materializmu, kapitalizmu i wszystkiego co "wow". W ogóle mój typ kobiety to laska ze wsi, ale nie taka chłopka, tylko taka trochę jak ja - towarzyska, kumata, chcąca się kstałcić, ale jej fundamenty to nie jest korpożycie, a to co ja wyznaję. I takie osoby w życiu jak poznałem, to mi oksytocyna rozwalała głowę.
Zacząłem to w c⁎⁎j rozkminiać i już wiem czemu nienawidzę libków, ludzi powiązanych z obecnym rządem czy mediami. Obcowałem w tych kręgach jako dziecko, bo część znajomych starego/dziadków to miała w tym środowisku powiązania, na wakacjach nawet siedziałem jako. gówniwarz w ich otoczeniu.
Po prostu nic mnie tak nie brzydzi jak klasizm, konsumpcjonizm i elitaryzm. Urodziłem się chyba z 15 lat za późno. Chciałbym takiego prostego, sielskiego życia i szczęśliwej rodziny.
#zycie #przemyslenia #gownowpis #psychologia
Komentarze (3)
@Opornik Idzie mi tak, ze mam prawie 30 lat, zawsze bylem total chill i sigma w stosunku do kobiet az poznalem babke w typie 10/10 wedlug mojego wzoru i sie nieszczesliwie zakochalkem i chuj z tego wyszlo, chociaz to skomplikowana historia, bo nie zostalem odrzucony klasycznie, tylko ktos ma niepoukladane w glowie i co jakis czas sama sie stara odswieżać kontakt i przekonywać samą siebie i podejmować próby zbudowania bliskosci, tyle ze finalnie sie nie udaje, ale ja nie mam na to głowy i juz nawet nie reaguje.
Zaloguj się aby komentować