Wracając do zapomnianej chyba tradycji pisania wierszy na ostatnią chwilę, pisania i publikowania właśnie wtedy, kiedy można się spodziewać, że organizator już pisze podsumowanie i pisania w zasadzie wyłącznie po to żeby mu kompozycję tego podsumowania zepsuć:
***
Niespodziewanka
Powiedzmy, że to jest niespodziewanka,
ten jeszcze jeden wierszyk ode mnie;
że „tylko jeden?” – to nie jest gwarancja,
za oknem bowiem ciut nieprzyjemnie.
Zaciągam zatem w pokoju zasłony,
i sprawiam żeby „na zewnątrz” nie było –
niech deszcz tam leje, niech wiatr dmie szalony,
zasłony skrzydło mnie przed tym skryło.
I wtedy w pokoju się robi jaśniej,
a i mnie żywiej krew krąży w żyłach;
kartka, długopis, coś tam się machnie –
edycja jeszcze się nie skończyła!
***
#nasonety
#zafirewallem