Wojna z Iranem 2026 - Drony a współczesna wojna morska

hejto.pl

Witajcie. Parę słów wstępu: wczoraj w gronie znajomych była dłuższa dyskusja na temat samego konfliktu USA/Izrael/Iran. Skupialiśmy się bardziej na technicznych jego stronach, niż politycznych (czyli czemu zaatakowali i jak się to skończy). Jako, że czytam (za) dużo Science Fiction, moim konikiem są nowe technologie, nowe doktryny, zachowania, to konflikt wojna amerykańsko - izraelsko - perska jest fenomenalnym pokazem, jak nowe tanie technologie, które udoskonaliła Ukraina, Rosja i Iran mogą powstrzymać, a nawet powalić na kolana największą potęgę jaką są USA. Drony, lasery – witamy w wojnie przyszłości.Tekst poniższy opracowany został przeze mnie za pomocą dwóch technoziomków, Claude i Gemini. Jeśli Cię nie razi współpraca z maszyną, zapraszam do czytania:




Drony całkowicie zmieniły współczesną wojnę morską. Jeszcze 20 lat temu największym zagrożeniem dla lotniskowca były okręty podwodne lub ciężkie rakiety przeciw okrętowe. Dziś to właśnie tanie drony spędzają sen z powiek dowódcom US Navy — z kilku kluczowych powodów:

1. Cena — asymetria kosztów

To jest największy problem strategiczny.

  • Dron: Prosty dron kamikadze (używany np. przez Huti czy Iran) kosztuje od 10 do 50 tysięcy dolarów.

  • Rakieta obronna: Jeden pocisk Standard Missile-2 (SM-2) wystrzelony z amerykańskiego niszczyciela, by zestrzelić tego drona, kosztuje ok. 2 miliony dolarów. SM-2 jest jednak stopniowo zastępowany nowszym SM-6 (koszt porównywalny lub wyższy). Tańszą alternatywą jest pocisk RAM (Rolling Airframe Missile) — ok. 0,9 mln USD — właśnie dlatego marynarka coraz częściej po niego sięga.

Amerykanie dosłownie „strzelają Ferrari do rowerów". Na dłuższą metę jest to finansowo nieopłacalne, dlatego intensywnie szuka się tańszych rozwiązań — laserów bojowych czy dział mikrofalowych.

2. Ataki „rojem" (Swarming)

Nawet najlepszy system obrony na lotniskowcu ma ograniczoną liczbę kanałów celowania jednocześnie. Jeśli przeciwnik wypuści 50 lub 100 tanich dronów naraz, systemy obronne mogą zostać przeciążone. Wystarczy, że jeden dron z ładunkiem wybuchowym przebije się i uderzy w pas startowy lub samoloty zaparkowane na pokładzie, by wyłączyć lotniskowiec z walki na wiele tygodni.

3. Drony morskie (Naval Drones)

To nie tylko to, co lata. Ogromnym zagrożeniem są drony nawodne — małe, szybkie jednostki wypełnione materiałami wybuchowymi, sterowane zdalnie lub autonomicznie. Są trudne do wykrycia przez radary, bo poruszają się tuż przy lustrze wody (choć stanowią wyzwanie także dla systemów optycznych). Ukraina pokazała na Morzu Czarnym, że takimi jednostkami można poważnie uszkodzić lub zatopić nawet duże okręty wojenne.

4. Rozpoznanie i wskazywanie celów

Drony nie muszą same atakować, by być groźne. Mogą krążyć wysoko nad flotą i przekazywać dokładne współrzędne dla ciężkich rakiet balistycznych czy manewrujących. Lotniskowiec musi być jak najbardziej „niewidzialny" na oceanie — drony rozpoznawcze poważnie utrudniają utrzymanie tej anonimowości.

Jak US Navy się przed tym broni?

Grupy lotniskowców wykorzystują kilka warstw obrony:

  • System Phalanx (CIWS): Charakterystyczna wieżyczka z szybkostrzelnym działkiem Gatlinga, zdolna do oddania ok. 4 500 strzałów na minutę. Uwaga: magazynek mieści ok. 1 500 nabojów, co daje zaledwie kilkanaście sekund ciągłego ognia — nie jest to więc broń o nieograniczonej sile rażenia.

  • Rakiety RAM i ESSM: Tańsze niż SM-2/SM-6, przeznaczone właśnie do zwalczania dronów i rakiet manewrujących w bliskiej odległości.

  • Wojna elektroniczna: Zakłócanie sygnałów GPS i łączności dronów, by straciły orientację lub sterowanie, zanim dotrą do celu.

  • Lasery bojowe (w fazie wdrożenia): Np. system HELIOS — zdolność do rażenia małych celów powietrznych kosztem kilku dolarów za strzał, co radykalnie zmienia rachunek ekonomiczny

Irańskie drony w konflikcie z USA (marzec 2026)

W obecnej sytuacji (marzec 2026) Iran używa dronów jako swojej głównej broni odwetowej przeciwko siłom USA i ich sojusznikom. Ponieważ ich lotnictwo jest przestarzałe i zostało w dużej mierze zniszczone w pierwszych dniach operacji, Teheran postawił na „roje" tanich maszyn, które mają zasypać systemy obrony i wyczerpać zapasy drogich rakiet przechwytujących.

Oto czym dokładnie dysponują i jak atakują:

1. „Latające mopedy" (Shahed-136 / Geran-2)

To najsłynniejszy irański dron, znany z wojny na Ukrainie.

  • Charakterystyka: Mały, głośny (stąd porównanie do „mopeda"), tani — szacowany koszt jednostkowy to 20–50 tys. USD.

  • Zagrożenie: Iran wystrzeliwuje je setkami jednocześnie. Choć są powolne (ok. 185 km/h), ich liczba ma sprawić, że systemy obronne wystrzelają się z drogich rakiet. Sekretarz obrony Hegseth przyznał przed Kongresem, że amerykańska obrona nie jest w stanie przechwycić wszystkich — i kilka z nich faktycznie trafiło w cele.

  • Zasięg: Ok. 2000 km (niektóre źródła podają nawet 2500 km), co pozwala startować z głębi Iranu i dosięgać celów w Zatoce Perskiej, na Cyprze czy w Izraelu.

2. Drony odrzutowe (Shahed-238)

To nowsza, groźniejsza wersja — napędzana silnikiem odrzutowym, osiąga prędkości ok. 500–800 km/h. Jest znacznie trudniejsza do zestrzelenia przez klasyczną artylerię przeciwlotniczą, choć kosztem zasięgu i ładunku. Dysponuje też ulepszonymi systemami naprowadzania — w tym kamerą elektrooptyczną i głowicą radarową do atakowania systemów przeciwlotniczych.

3. Drony morskie (USV) — nowe zagrożenie

To nowość w tym konflikcie. Iran używa bezzałogowych łodzi kamikadze — małych, szybkich jednostek wypełnionych materiałami wybuchowymi, sterowanych zdalnie lub autonomicznie. Są trudne do wykrycia przez radary, bo poruszają się tuż przy lustrze wody. Potwierdzono ataki na tankowce w rejonie Zatoki Omańskiej i Cieśniny Ormuz.

Statystyki i skutki ataków (marzec 2026)

Sytuacja jest bardzo napięta. Według dostępnych danych:

  • Skala ataków: Iran uderzył setkami dronów w kilka krajów jednocześnie — m.in. w ZEA (ponad 540 dronów), Kuwejt (ok. 280), Bahrajn i Katar. Ponadto atakowane są bazy USA w Jordanii, Iraku i Syrii.

  • Skuteczność obrony: Większość dronów jest przechwytywana — jednak część przebija się przez obronę. Sekretarz Hegseth przyznał, że obrona nie jest w stanie przechwycić wszystkich celów, a Shahedy są „poważniejszym problemem, niż zakładano".

  • Potwierdzone trafienia: Shahed trafił w radome (kopułę radaru) w bazie US Navy w Manama w Bahrajnie; hotel w Manama; budynki mieszkalne w stolicy Bahrajnu; obiekt przemysłowy Aluminum Bahrain; strefę przemysłową w Katarze. Baza lotnicza RAF Akrotiri na Cyprze została zaatakowana 2 marca — drony zostały przechwycone przez myśliwce Typhoon.

Ciekawostka: LUCAS — amerykańska kopia Shaheda

Co znamienne, USA już w grudniu 2025 ogłosiły powstanie LUCAS (Low-cost Uncrewed Combat Attack System) — drona wzorowanego na Shahedzie-136, wyprodukowanego przez firmę SpektreWorks. Koszt jednostkowy to ok. 35 tys. USD. 28 lutego 2026, w pierwszym dniu operacji „Epic Fury", LUCAS został użyty bojowo po raz pierwszy w historii przez Task Force Scorpion Strike — przeciwko irańskim wyrzutniom i infrastrukturze wojskowej. To historyczny moment: USA po raz pierwszy w walce użyły tanich dronów kamikadze — i zrobiły to bronią zbudowaną na wzór irańskiego oryginału.


Systemy laserowe US Navy w operacji Epic Fury (marzec 2026)

W obliczu masowych ataków dronami podczas operacji „Epic Fury" Amerykanie intensywnie szukają rozwiązań, które uchronią budżet przed „zbankrutowaniem" na samej obronie. Wystrzelanie się z drogich rakiet SM-6 ($4 mln/szt.) w tanie Shahedy ($20–50 tys./szt.) to finansowy absurd — i tu wchodzą systemy laserowe.

1. HELIOS — „Miecz Światła"

System laserowy o mocy 60–120 kW, zainstalowany przez Lockheed Martin na niszczycielu USS Preble (DDG-88) — jedynym jak dotąd okręcie US Navy wyposażonym w ten system.

Ważne zastrzeżenie: HELIOS jest wciąż systemem w fazie zaawansowanych testów, nie w pełni operacyjnym systemem bojowym. W 2024 r. pomyślnie zestrzelił drony na testach; w 2025 r. był testowany na Morzu Czerwonym. Czy bierze udział w walkach w marcu 2026 — nie zostało to oficjalnie potwierdzone.

Jak to działa: Laser nie „strzela" wiązką jak w filmach science fiction — wiązka jest niewidoczna gołym okiem. Zamiast tego skupia ogromną energię w jednym punkcie na dronie. W ciągu kilku sekund wypala dziurę w silniku, niszczy elektronikę lub detonuje paliwo.

Koszt użycia: To jest rewolucja ekonomiczna — jeden „strzał" kosztuje ok. $1–$10 (tyle, co zużyta energia elektryczna), wobec $4 mln za rakietę SM-6.

Uwaga techniczna: 150 kW to nie HELIOS, lecz osobny system LWSD (Laser Weapon System Demonstrator), zainstalowany na okrętach amfibijnych.

2. ODIN — „Oślepiacz"

System ODIN (Optical Dazzling Interdictor, Navy) to laser o znacznie mniejszej mocy, wdrożony już na wielu niszczycielach Arleigh Burke — jest więc realnie dostępny w walce, w odróżnieniu od HELIOS-a.

Rola: ODIN nie niszczy drona fizycznie (hard-kill). Jego zadaniem jest „oślepienie" kamer i sensorów optycznych drona (soft-kill). Dron traci orientację i wpada do wody, zanim dotrze do celu. Jest to szczególnie skuteczne przeciwko dronom rozpoznawczym, które próbują namierzać lotniskowiec dla rakiet balistycznych.

3. Przewaga techniczna

Nieskończony magazynek: Niszczyciel klasy Arleigh Burke ma 90–96 komórek wyrzutni VLS — gdy się skończą, okręt traci większość zdolności obronnych. Laser ma „nieskończony magazynek" — dopóki działają generatory okrętu (a lotniskowiec ma reaktor jądrowy). Przy masowych atakach rojem dronów to może być decydująca przewaga.

Prędkość: Wiązka lasera porusza się z prędkością światła — żaden dron nie jest w stanie jej wymanewrować ani przed nią uciec.

Wyzwania, które pozostają: Lasery bojowe mają też słabości, o których tekst pierwotny milczał:

  • Pogoda i atmosfera: Kurz, dym, mgła i wysoka wilgotność rozpraszają wiązkę i znacznie obniżają skuteczność — a Zatoka Perska to środowisko o wysokiej temperaturze i wilgotności.

  • Chłodzenie: Systemy laserowe wymagają intensywnego chłodzenia między strzałami — nie mogą strzelać bez przerwy w nieskończoność.

  • Moc: Niszczyciel musi przeznaczać energię elektryczną zarówno na napęd, systemy bojowe, jak i laser — to realne ograniczenie operacyjne.

Dlatego lasery traktowane są dziś jako uzupełnienie, nie zastąpienie, konwencjonalnych rakiet — tworzą warstwę obrony dla tanich i wolnych celów, oszczędzając droższe pociski dla groźniejszych zagrożeń.

ODE MNIE: jeśli te kwestie są interesujące, dawaj pytania, komentarze, krytykę. zniesę wszystko, jak kura. pozdrawiam, @Hjuman


#usnavy #iran




hejto.pl

Komentarze (6)

@big-bolt dzięki. nikt nie ma pojęcia, dlaczego USA zaatakowało Iran. nic nie ma sensu, oprócz zysków dla Izraela. Ale: jeśli wiesz w dzisiejszych czasach, o co pytać, to techno-ziomki (AI czyli LLM) pomogą zebrać i uporządkować informacje - tak że mi wczoraj szczęka opadła, dlatego się dzielę.


Już po "napisaniu" szkica tego wpisu, wczoraj wieczorem usłyszałem w TV, że Trump już się coś jąka o chęci wysłuchania propozycji Teheranu (chyba na rozmowy), a dziś rano nadeszła informacja o uszkodzeniu tankowca US, który trzymał się z dala od wybrzeży Iranu (małe, szybkie drony-motorówki?). Pamiętacie stare powiedzenie, dziwki koks i lasery? To dziś mamy party pod tytułem: koks - drony - lasery. I USA się trochę zdziwiło, że nie jest djem na imprezie. za dużo koksu, za mało realizmu.

@Hjuman jesli przyjąć, że tradycyjnie (jak uczy historia) pretendujący do roli światowego hegemona rzuci wyzwanie powszechnie uznawane mu za Numero Uno to czeka nas jakiegoś rodzaju próba sił Chin i USA.


Wtedy oś czasowa: dyskredytacja Chin covidem - rozbrojenie Rosji na Ukrainie - stabilizacja Bliskiego Wschodu (rozejm arabsko-izraelski oraz uspokojenie sytuacji w Syrii) - odpuszczenie utrzymywania niepotrzebnych sił w Europie - kontrola Wenezueli - atak na Iran (w celu zdetonowania zagrożenia militarnego dla obrotu ropą w czasie aktywnego konfliktu z Chinami oraz odcięcie Chin od ropy z Wenezueli i Iranu) daje nam sensowny cykl przygotowań do konfrontacji USA z Chinami.


USA po kolei osłabiają sojuszników Chin, aby Ci w razie czego nie byli w stanie przyjść z pomocą militarną ani gospodarczą.

@Hjuman kusze bez problemu przebija kamizelki kuloodporne. Jak wejdzie grupa współczesnych żołnierzy na bandę z kuszami to pewnie paru odniesie rany lub ktos zginie. Czy nagle oznacza to że kusze wygrywają z karabinami i współczesnymi kamizelkami?


Drony to takie samolociki z przełomu I i II WS. Odpowiedzią na nie wystarczy że będzie zrobienie kroku wstecz i tak jak na kusze wystarczy wyposażyć kamizelki kuloodporne w "kolczugi" tak zamiast strzelać rakietami z myśliwców do dronow, wystarczy strzelać z nich karabinami. Kilkunastu pilotów w prostych samolotach rozwali niesamowite ilości dronow bardzo szybko.


Tylko że obecnie myśliwce są przystosowane do walki z innymi samolotami. Dlatego są za szybkie, mają rakiety i nikt jeszcze nie dawno nie myślał o używaniu działek w walce kołowej (poza ruskimi którzy się podniecali jakie to ewolucje potrafią robić).


Drony nie będą dawidowa proca która pokona Goliata.

@Hjuman druga rzecz że grupa lotniskowca na oceania jest praktycznie niewykrywalna dla przeciwnika który jest dużo słabszy technologicznie. Bez awacsow i satelit, lotniskowce które są setki kilometrów za horyzontem, mogą być wszędzie.


Na małych akwenach gdzie jest jeszcze możliwość ustalenia pozycji lotniskowca, jeszcze jest szansa na jakieś ataki dronami. Czym bliżej tym będą one groźniejsze.


Ale na oceanie nic nie jest w stanie im zagrozić.

No tak, bardzo dobry tekst. Doceniam i dziękuję. Jeśli Iran ma "x" dronów i rakiet wszelkiej maści to chciałbym zapytać ile podobnego sprzętu mogą mieć Chiny?

Czy to jest "X^n" czy jednak Chiny mają niewiele (pojęcie względne co znaczy niewiele, bo może skalując względem populacji mają np. 5 mln dronów i 2 mln rakiet w magazynach, ropy naftowej mają podobno gigantyczne zapasy) i dopiero nadrabiają zaległości bo dotychczas też mocno pracowali nad rozwojem tradycyjnego lotnictwa bojowego. Ale wojna na Ukrainie i teraz wojna w Iranie pokazuje, że jednak tanie drony to cholernie "mocny" i nawet dość dalekosiężny już oręż. Jak daleko też poszli w pociski balistyczne i ile ich mają? I na koniec jak by wyglądała gorąca faza starcia USA ChRL? Stawiam, że konwencjonalna wojna dla USA z Chinami nawet z użyciem wszystkich lotniskowców byłaby dużo gorszą tragedią dla jankesów niż aktualnie Iran. Tanimi dronami można już przy stosunkowo niewielkiej liczbie trzymać na dystans 1500km+ wszelkie jednostki nawodne. Wystarczy wysłać 2-3 fale nawet po 150-200 szt. dronów i już marynarka ozlaca zbroje. Także wydaje mi się, że trochę słabo zaczyna wyglądać konwencjonalna przewaga ognia USA na bliskowschodnim i potencjalnie dalekowschodnim teatrze działań.

Pewnie za chwilę dokona się kolejna rewolucja w zwalczaniu dronów przez techniki laserowe, no ale to za jakiś czas i nie wiadomo na jak długo wystarczy.

Pomijam już posiadanie dronów nawodnych i podwodnych bo informacji o posiadaniu tych środków rażenia przez Chiny nie mam żadnych.

Wszystko to pokazuje, że walka z Iranem nie jest lub z Chinami nie będzie to samo co mielenie kacapów na Ukrainie.

A już przebijają się informacje, że żymerykanie chyba w akcie desperacji zaczynają gruzować masowo dosłownie budynki cywilne w Teheranie i innych miastach Iranu.

Także w sumie opcją zostaje tylko atom. I kto wie czy już w przypadku Iranu ostro o tym nie myślą, bo jak pokazuje tydzień wjebali się w ten Iran jak śliwka w kompot a zadyma zatacza coraz szersze kręgi.

Zaloguj się aby komentować