Tak szczerze to nie bardzo mieli dobre wyjście z tej sytuacji
-
Komunikacja radiowa i poinformowanie kierowcy o minach na trasie. Gdyby zwolnił do ~50 to mógłby w porę wyhamować, ale naraziłby się na ataki dronów. Raczej nie zapierdala bez powodu
-
Szybka reakcja na kacapa machającego rękami i zatrzymanie pojazdu. Tutaj naraża się na ewentualną zasadzkę. Z 300 metrów nie widać czy gość który go zatrzymuje jest swój, a z 50 metrów jest już za późno by się zatrzymać na oblodzonej drodze
Jedyne co dobre to fakt, że machający rękami nie zdecydował się uciekać przed pojazdem jadącym prosto na niego, a jego kolega nie chował się przed miną która niechybnie eksploduje w ciągu kilku sekund. To jedno zrobili dobrze.