Wisienka na torcie. Narzekania Girkina z więzienia.



IGOR STRIEŁKOW: KOLEJNE „RUNDY” NEGOCJACYJNE ZAKOŃCZĄ SIĘ NICZYM, ZA TO Z „MINUSEM” DLA ROSJI



Szanowny Frolu Siergiejewiczu! (w odpowiedzi na list z 15.02.2026 r.) Dziękuję za kolejne podsumowanie! Jeśli chodzi o moje odpowiedzi – prawdopodobnie nie docierają one do Pana z tego samego powodu, dla którego listy do mnie przychodzą „salwami” (przez 18 dni przyniesiono je zaledwie dwa razy, za to w grubych plikach). Być może cenzor poszedł na urlop albo coś w tym stylu. Na poprzedni list oczywiście Panu odpowiedziałem. Jeśli śledzi Pan wiadomości od mojej żony, to (na moją prośbę) regularnie pisze ona o tego typu problemach, informując o nadejściu korespondencji lub jej opóźnieniach. Zatem i ten list na pewno nie wyjdzie do Pana – choćby ze względu na „weekend i święto” – wcześniej niż we wtorek lub nawet środę (25 lutego). Przypominam, że listy są u nas w kolonii odbierane dwa razy w tygodniu (we wtorek i czwartek), a przecież muszą jeszcze zostać poddane analizie cenzorskiej.



W pozostałych kwestiach – sytuacja rozwija się „zgodnie z wytycznymi” i „ściśle według nich”. W tej chwili, dopóki USA „przełączyły się” (tymczasowo) na Iran i przygotowują się do jego częściowego lub całkowitego „zmiażdżenia”, dla Waszyngtonu nie ma żadnego sensu „forsowanie procesu negocjacyjnego” w sprawie tzw. „ukrainy”. Stany Zjednoczone w pełni satysfakcjonuje „niemrawa przepychanka” między delegacjami moskiewską i kijowską – bez żadnego decydującego rezultatu. Wojna również toczy się „według najlepszego scenariusza” (dla USA): Siły Zbrojne FR i Siły Zbrojne Ukrainy „przepychają się” na długim froncie, nie osiągając nigdzie jakichkolwiek zdecydowanych sukcesów i nie grożąc sobie nawzajem rozgromieniem z powodu braku sił po obu stronach oraz obawy Kremla przed próbą zmiany tej sytuacji na swoją korzyść (z przyczyn tak o charakterze wewnętrznym, jak i zewnętrznym).



USA naturalnie nie będą ani teraz, ani później „naciskać” na „ukrainę” tak, by zgodziła się na żądania Moskwy. USA nie będą też teraz zmuszać Moskwy do ustępstw, które (w niedalekiej perspektywie) ze 100% prawdopodobieństwem doprowadzą do ostrej eskalacji i rozszerzenia konfliktu (ponieważ „rozejm bez warunków wstępnych”, przy którym upiera się Kijów, automatycznie doprowadzi do wprowadzenia na „ukrainę” wojsk „koalicji chętnych”). Na razie Amerykanie są „związani” przygotowywanymi operacjami przeciwko Iranowi, a atak na ten kraj nie wiadomo jeszcze, czym ostatecznie się skończy.



Czyli w gruncie rzeczy „granie na zwłokę” obiektywnie opłaca się USA i „ukrainie”, a dla FR takie przeciąganie (moim zdaniem) jest strategicznie zgubne (ponieważ tracimy „ostatni moment” na naprawienie sytuacji). Jednak „subiektywnie opłaca się” ono moskiewskim Największym Geopolitykom Współczesności, gdyż pozwala jeszcze przez jakiś czas „grać na zwłokę, nic nie robiąc i licząc na łut szczęścia” – czyli to, co zawsze wychodzi im najlepiej (gdy pozwalają na to „partnerzy” i dopóki na to pozwalają). Stąd wniosek: kolejne „rundy” niechybnie zakończą się niczym, ale „z minusem” dla Rosji.



Odnośnie informacji o sytuacji bezpośrednio na froncie – nie jest ona po prostu „przygnębiająca” – nie. Jest „beznadziejnie ponura”. Bezsensowna rzeź rosyjskich ludzi bez jakichkolwiek jasno określonych celów strategicznych (o celach narodowo-państwowych Rosji dawno już nie ma mowy – od czasu, gdy z retoryki mediów całkowicie zniknęły sformułowania o „denazyfikacji i demilitaryzacji ukrainy” itp.). Wszystko to komplikuje narastająca „epidemia kłamstwa taktycznego” (uzupełniającego „kłamstwo strategiczne”), które nawet na „mikropoziomie” zniekształca rzeczywisty obraz sytuacji na froncie nie tylko dla „wdzięcznego społeczeństwa”, ale i dla całego najwyższego kierownictwa wojskowo-politycznego Rosji włącznie.



Doszło do tego, że szef Sztabu Generalnego PUBLICZNIE PRZED KAMERĄ (na cały kraj) kłamie prezydentowi (pełniącemu, ale jednak – Naczelnemu Wodzowi, o czym warto pamiętać!) o „zdobyciu” miejscowości, do których nasze wojska nawet jeszcze nie podeszły! A wszystko to dla „zamówionego z góry” (z „Planety Różowych Kucyków”) „podnoszącego na duchu obrazu wydarzeń” – iluzji „strategicznej ofensywy” (jak mówią nam w telewizji).



Ofensywy tak „błyskawicznej”, że uważny obserwator (posiadający jeszcze jakąś pamięć) może z łatwością obliczyć jej „tempo”: rok temu (o ile osobiście pamiętam) Siły Zbrojne FR „stały” od przedmieść Zaporoża o jakieś 19, może 17 km. A teraz Sztab Generalny dziarsko melduje, że jest „zaledwie 12 kilometrów” od niego. Czyli przez rok posunęli się o 5, a może o całe 7 kilometrów! Oznacza to – drogą najprostszych obliczeń arytmetycznych – że „błyskawiczność” wynosi około 19,5 metra na dobę.



Nie wiem, dla kogo to jest „błyskawiczne”, ale na mnie to szczerze mówiąc nieszczególnie robi wrażenie. Zwłaszcza biorąc pod uwagę regularnie docierające do mnie informacje (których prawdziwości, rzecz jasna, nie mogę w żaden sposób zweryfikować) o tym, że na przykład w „dawno zdobytym i oczyszczonym” Czasiw Jarze w dzielnicy „Jużnyj” wciąż siedzą jednostki Sił Zbrojnych Ukrainy, które mają doskonałą łączność ze swoimi tyłami i nawet (od czasu do czasu) próbują „odbić” część terytorium miasta.



Z której strony by nie patrzeć, nawet „błyskawiczność według Sztabu Generalnego” okazuje się „wątpliwa”. Jednak generał Gierasimow już od 4 (czterech) lat „z sukcesem kieruje” SWO i jego KŁAMSTWA WOBEC PREZYDENTA I NARODU nie spotykają się z żadnym potępieniem (nie wspominając o ukaraniu w trybie zgodnym z prawem). Absurd? Czy „nowa normalność?”, w której nie ma znaczenia („absolutnie”), co realnie dzieje się na froncie, a ważne jest tylko „właściwe raportowanie” o zwycięstwach i postępach?



Wydaje się jednak, że „na górze” znają realną sytuację „przynajmniej w ogólnych zarysach”. Ponieważ jednak (dla sytuacji strategicznej, a tym bardziej dla wyniku wojny) „dziesięć kilometrów w tę czy w tamtą” (i to samo tyczy się wiejskich osiedli) NIE MA ABSOLUTNIE ŻADNEGO ZNACZENIA – na tego rodzaju „drobnostki” słusznie nie zwracają tam uwagi. Są bowiem pewni, że „po nieuchronnym kompromisie” (którego nie będzie) znacznie ważniejsze jest dla nich, by armią dowodził całkowicie niepopularny i absolutnie lojalny wobec władzy generał, niż realne zdobycie choćby i setki „Małych Aleksandrówek” czy „Wielkich Komarów” – wraz z przylegającymi pasami zieleni, kopalniami i farmami.



Ale o tym, że taka sytuacja (m. in. z powodu „wybitnych zdolności dowódczych” wspomnianego generała i jemu podobnych) może ostatecznie doprowadzić do zguby nie tylko cały kraj/państwo, ale i ich osobiście (razem z krajem) – na „Różowej Planecie” myśleć nie wolno. Tam w ogóle nie pochwala się „braku entuzjazmu” w jakichkolwiek analizach i prognozach.



Podsumowując: dopóki USA są „zajęte” Iranem, znów zyskujemy „trochę czasu”. Jednak prawdopodobieństwo, że nasi „bogowie olimpijscy” wykorzystają go racjonalnie (a nie „błogo zdrzemną się” w związku z tymczasową, względną stabilizacją/stagnacją sytuacji wojskowo-politycznej) – jest skrajnie niewielkie. (I gdyby nie „niespodziewanie pesymistyczne” wystąpienie S. Ławrowa, nie założyłbym nawet cienia szansy na „przebłysk umysłu” – cytując „Strzelca Fiedota” Fiłatowa).



Na tym kończę moje dozwolone rozważania, szczerze Panu wdzięczny, I.W. Girkin 21.02.2026

(List do towarzysza broni Frola Władimirowa)


#aryocontent #rosja #wojna #ukraina

c0cffc32-ce85-4397-b5e2-051ac85971cb
e3f38955-1e59-4a0b-9b9b-e3a86fcd6d82
324374fb-893c-462b-be96-1fc25d03d74c
16dcda87-e027-49d8-b8b2-ba3aa9f71dbe

Komentarze (5)

Lubię słuchać żali Girkina, bo jest to człowiek inteligentny i konsekwentny w poglądach. Jeśli on widzi w Rosji problemy, to one naprawdę istnieją. W innym uniwersum, w którym nie byłby ruskim imperialistą i zbrodniarzem, mógłbym go nawet polubić.

@xniorvox hmmm. Pamiętaj, że w 2014 torturował i zabijał Ukraińców, a wcześniej w Syrii i Czeczenii też robił bardzo brzydkie rzeczy

@xniorvox już tak przypominam na zaś, bo ostatnio jego postać buduje się na obraz przeciwnika reżimu, czyli na zasadzie biało-czarne, jeśli jest przeciwko Putinowi, to musi być dobry. A przecież skurwiel z niego okropny.


Ale fakt. Ma łeb do trafnej analizy.


Patrząc na Twoje komentarze, wiem, że wiesz co się dzieje na dzikim wschodzie. Nie było moim zamiarem zarzucać Ci coś personalnie.

Ja tak czasami dla zasady

@alaMAkota Rozumiem i wcale się nie gniewam, też przecież widzę że nie jesteś z pierwszej łapanki. Masz rację, że Girkin to nasz zajadły wróg, przy czym jego talent analityczny czyni z niego jeszcze groźniejszego skurwysyna niż Putin. Przyjaciela na Kremlu to my się raczej nigdy nie doczekamy, paradoksalnie nawet Nawalny byłby dla nas niebezpieczny, bo wskoczyłby w buty prozachodnie i ugłaskałby Zachód słodkim pierdzeniem o przyjaźni, doprowadził do zniesienia sankcji, a potem odbudowałby rosyjski potencjał.

Zaloguj się aby komentować