Wieczór dziwnych opowieści na głównej to ja też sobie coś przypomniałem.
Kiedyś za czasów studiów chciałem od kumpla pożyczyć rower. Po raz pierwszy w życiu byłem u niego na osiedlu, on rower miał przypięty kłódką na klatce schodowej do poręczy. Rower stał długo, zdążyło powietrze zejść.
Niestety na miejscu kumpel mówi, że nie ma pojęcia gdzie ma kluczyk do kłódki. Nerwowo przeglądając szuflady znalazł brzeszczot więc powiedział, że i tak kij z tą kłódką. Dając mi go dumnie powiedział żebym zaczął proces uwolnienia roweru z niewoli a on będzie szukał kluczyka dalej.
Wyposażony więc w to cudo (sam brzeszczot, bez rączki/uchwytu) rozpocząłem nieuczciwą walkę ze stalową linką. Upociłem się nieźle, zeszło mi z 30 minut, na klatce minęło mnie spokojnie 10 osób+. Godzina jakoś po 16 zgaduję, że z pracy ludziska wracali.
Jakiekolwiek reakcje? Nie, skądże. Dzień dobry - dzień dobry. Młody nieznany typ piłujący kłódkę od roweru na klatce schodowej to standardowa procedura przedwycieczkowa.
Przecież dopóki nie kradną ich roweru to żaden problem.
#wroclaw #niewiemjaktootagowac #gownowpis