Dyskusja użytkownika maximilianan
Wczoraj na koniec dnia się wściekłem na maszynę (zaczynamy 4 tydzień walki z tym szrotem xD) i ustawiłem ją na nowo od podstaw, tak jakby dopiero wyszła z fabryki. 3 godziny siedziałem tylko nad pick and place (ramię, które podnosi elektrodę i kładzie ją w odpowiednim miejscu, jak nałoży ich odpowiednio wiele to mamy gotowy stack, czyli stos ogniw gotowych do dalszych procesów). Banalne, nie? Ramię sobie jedzie na szynie do magazynka, pobiera elektrodę, jedzie do innego magazynka i kładzie, wielka filozofia a maxi się 3 tygodnie z tym j⁎⁎ie debil jakiś XD
Wszystko się zgadza, to jest banał. Gorzej, że po drodze mamy system wizyjny i 8 punktów pomiaru, na podstawie których korygowana jest pozycja odkładania, a po odłożeniu jeszcze kolejne 4 punkty pomiarowe. I to są te elementy, gdzie wszystko może się spierdolić. Jeśli jedna elektroda będzie źle położona, przesunie się, albo lekko wygnie to cały stos jest bezużyteczny i trzeba zaczynać od nowa. Produkcja jednego to jakieś 8-10 minut (strasznie wolno swoją drogą). I moje zadanie jest takie, że to ma być składane równiutko jak u siebie, a nie u obcego.
No i wreszcie po 3 tygodniach ustawiania poszczególnych części i integracji ich w całość uznałem, że wytaczamy najcięższe działa i ustawiłem wszystkie te mega istotne parametry od podstaw ręcznie. Półtorej godziny na jedną elektrodę, godzina na drugą (bo już wiedziałem co robić) i kolejna godzina na integrację. Efekt? Chyba działa, operatorzy mówią, że jest znacznie lepiej (a ja nie jadę na miejsce, żeby zobaczyć na własne oczy bo jestem leniem XD). Czuję dobrze człowiek.
Ciekawe kiedy się rozreguluje XD
Jak macie jakieś pytania to walcie śmiało.
#pracbaza