Hejto.pl

W komentarzu pod wpisem o zbiórkach napisałam o opiniach, z jakimi się spotykałam, dotyczących potencjalnych oszczędności w NFZ. Nie jestem medykiem, zeby to merytorycznie zweryfikować, ale w skrócie - wiele osób z branży postuluje zmniejszenie ilości hospitalizacji na rzecz łatwiej dostępnych porad, badań oraz zabiegów u specjalistów.


Koszt wizyty i zleconych refundowanych badań jest niższy, niż to samo, ale z pobytem w szpitalu. A paradoksem, z którym każdy z nas się chyba spotkał, jest to, że wiele osób jest kierowanych niepotrzebnie do szpitala "bo tam od razu porobią wszystkie badania". Jest to paradoksem, bo nie stać nas na finansowanie wystarczającej ilości wizyt u specjalistów czy refundacji badań, ale "stać nas" na to samo plus jeszcze pobyt w szpitalu, kiedy chory zgłosi się do szpitala pod byle pretekstem, żeby w ten sposób uzyskać szybciej pomoc.


Z osobistych doświadczeń, na przykład podobnie jest z porodami - w Polsce każdy poród to standardowe trzy dni hospitalizacji. W innych krajach jeżeli matka z dzieckiem czują się dobrze, to po paru godzinach wracają od razu do swojego domu, wypoczywać w komfortowej atmosferze. Badania i szczepienia noworodka robi położna srodowiskowa, odwiedzająca dziecko. Jest to dużo tańsze niż pobyt w szpitalu - każda doba w szpitalnym łóżku to koszt ok 1500 zł (mogę mieć stare dane). Nie wiem ile weźmie położna dodatkowo za zaszczepienie dziecka czy obserwację żółtaczki, ale raczej nie 4500 zł.


#medycyna #nfz

fbc08c26-bc08-47a1-b76a-7c763f7545ed

Komentarze (7)

@AdelbertVonBimberstein ogólnie ja bym się nie zdecydowała, ale urodzenie, chwila na odsapnięcie i do domu uważam za idealne rozwiązanie.


To byla zresztą zajebista zaleta covida, że następnego dnia już wypychali do chaty. Jednego dnia urodziłam, drugiego do domu, na trzeci dzień wyszłam do sklepu po zakupy (mąż był w domu ale dobrze się czułam, lato, chciałam się przejść). A nie gnicie pięć dni w szpitalnym łóżku wśród obcych ludzi, jak przy pierwszym porodzie, bo akurat popadł weekend a wypisywali dopiero w poniedziałek.

@AdelbertVonBimberstein Wiesz, świeżo po porodzie nie myśli się logicznie, poza tym na sto procent personel szpitala by zaczął zastraszać, że tak nie można, że lekceważę zdrowie i życie swoje i dziecka, sratatata.

W drugiej ciąży się wypisywałam na żądanie w 40 tygodniu, po zrobieniu badań chcieli mnie trzymać tam do porodu, czyli chuj wie ile, może dwa dni, może dwa tygodnie. Lekarz dyżurny dosłownie mnie zastraszał że to nieodpowiedzialne i w ogóle, poryczałam się wtedy aż i przyleciała zaraz do mnie szpitalna psycholog. Uparłam się i do domu wyszłam bo skoro wszystko jest OK to na chuj mam tam siedzieć - chyba po to żeby właśnie wyłudzać kasę z NFZ, bo mieli akurat wolne łóżka, więc wiadomo - stoi puste to nie zarabia, a tak jakaś niemała kasa wpadnie. No ale jeszcze wypis dawali mi z miną z przekąsem.

To jakiś jednostkowy przypadek oczywiście, ale mam podejrzenia że podobnie to się odbywa w każdym szpitalu, który ma akurat wolne łóżka. Wiadomo, jak nie ma wolnych to spadaj do domu, ale jak są jakieś puste przebiegi to kasa wpadnie, nie? A tym bardziej kobiety w ciąży, pod wpływem emocji i hormonów łatwo zmanipulować.


Dla szpitali jak dla hoteli, puste łóżka to są straty więc naganiają jak mogą żeby kasa z NFZ leciała, żeby strata była jak najmniejsza i samorząd nie musiał za dużo dokładać z własnej kasy. A potem brakuje w NFZ na normalne badania, normalne wizyty u specjalistów.

Z całym szacunkiem, ale przemyślenia niewiele warte.


Szpital jest centrum leczniczym. Tu można na miejscu wdrożyć szereg różnych badań, monitorować stan pacjenta i prowadzić rozbudowana diagnostykę.


Tymczasem pojedyncze badania i wizyty mogą zajmować miesiace. A to czas, którego pacjent może nie mieć.


I jeszcze dwie rzeczy:

  • Wyliczenie zawiera typowy błąd. Otóż każdy szpital potrzebuje mieć margines wolnych łóżek. Więc tak, będzie sporo wolnych.

  • Przypadki wymagające różnych specjalności da się zaadresować tylko w szpitalu.


Jeśli chcecie zmniejszyć koszty szpitali, to:

  • Zrobić kilka większych, zamiast wielu mniejszych

  • Upewnić się, że transport jest wystarczająco sprawny


PS. A zwolenniczkom rodzenia w domu, życzę porodów przed trzydziestka i bez komplikacji.

@Dzemik_Skrytozerca 

PS. A zwolenniczkom rodzenia w domu, życzę porodów przed trzydziestka i bez komplikacji.

A tego to życzymy wszystkim kobietom a nie tylko zwolenniczkom rodzenia w domu

@Dzemik_Skrytozerca Przecież nikt nie postuluje likwidacji szpitali, tylko zbędnych i kosztownych hospitalizacji tam, gdzie nie jest to potrzebne - często wynikających tylko z tego, że jest to najszybsza metoda zrobienia wszystkich badań, "bez czekania". Zaoszczędzone na takiej hospitalizacji pieniądze można przeznaczyć na większe ilości badań i wizyt u specjalistów, tak żeby czas oczekiwania był dużo krótszy.

Zaloguj się aby komentować