W dobie narastających waśni na linii relacji ukraińsko-polskich, w kontekście Ukrainy i Ukraińców warto również mieć na względzie kontekst sytuacyjny jak i narrację w mediach społecznościowych wynikającą częściowo z propagandy wewnętrznej Ukrainy i propagandy zewnętrznej pochodzącej z Rosji.
-
Rosja regularnie atakuje Ukrainę i Ukraińców w mediach społecznościowych, stąd dla przeciętnego Ukraińca reakcją na ataki i przytyki zwykle jest syndrom oblężonej twierdzy;
-
Rosja również regularnie karmiła Polaków tematem Wołynia: tematem, który interesował garstkę a jeszcze mniej oburzał;
-
Ukraina prowadzi wojnę, gdzie każdy wojak ma znaczenie. Niestety niezależnie od prezentowanych poglądów. Nie jest to równa walka, o każdą pomoc trzeba się dopraszać na kolanach i mimo tego, że ta pomoc płynie po prośbie i bez niej, nadal sytuacja jest beznadziejna a ratują się tym, że szybko rozwijają swoje własne możliwości ofensywne za pomocą dronów i rakiet;
-
W takiej sytuacji ciężko o jakiekolwiek hamulce, gdy mowa o mobilizacji istniejących i nowych żołnierzy. Ukraina walcząc o niepodległość jakby nie patrzeć, podejmuje wszelkie kroki by ludzi pozyskać. A jak się nie da, to weźmie ich z ulicy;
-
O ile w perspektywie naszych stosunków jest absolutnie nieakceptowalne to, co zrobił prezydent Ukrainy - nadal jest to ruch z desperacji, a nie z jakiejś pogardy;
-
Domaganie się normalizacji propagandy wewnętrznej ze strony zewnętrznego podmiotu w środku wykańczającej wojny zawsze będzie traktowane jako atak;
-
Do tego dochodzą klasyczne - stereotypy, waśnie i naleciałości z przeszłości;
-
W efekcie mamy mieszankę wybuchową gdzie nawet przeciętny Ukrainiec, który nie żywi żadnych uraz do Polski i Polaków zacznie postrzegać nas źle bo "my ich atakujemy";
Oczywiście to nie jest tak, że nie powinniśmy reagować albo to ignorować. Problem polega na tym, że cała sprawa została rozdmuchana do ogromnych proporcji. Emocje włączyły się obu stronom i nie da się w takich warunkach rozmawiać. A każde wyzwisko, szukanie "złych ukraińców" po mediach społecznościowych to moim zdaniem jakiś absurd. Mogę w tej chwili wejść na X'a albo Facebooka i wyszukać dziesiątki Polaków o poglądach bliskich nazistom. I to są "normalni, przeciętni Polacy". Więc co, jesteśmy złymi nazistami, co tak naprawdę nienawidzą Ukraińców?
Zresztą to jest nadal hipokryzja z naszej strony bo druga największa partia w tym kraju reklamuje się germanofobią.
Wniosek z tego taki, że wywlekanie na wierzch historycznych tragedii komuś w piątym roku wojny nie da absolutnie żadnego rezultatu. Nikt nie pomyśli trzeźwo pod ostrzałem wroga, że "no faktycznie nasze znane postacie historyczne odpowiadają za masowe ludobójstwo". Prędzej wkurwi się, że słysząc eksplozje w innej dzielnicy truje mu się d⁎⁎ę jakimiś zawiłościami z czasów drugiej wojny światowej.
Ja naprawdę wszystko rozumiem, ale proszę wszystkich rozemocjonowanych dyskutantów o kilka wdechów i wydechów.
Kieruje tutaj tą prośbę do zarówno ludzi szukających postów "normalnych Ukraińców", wnuków potencjalnych ofiar UPA jak i jebiących Rosję internetowych kombatantów z obu stron. W obecnej formie ta kłótnia nie doprowadzi do żadnego porozumienia ani zrozumienia.
#ukraina #rosja #propaganda #dyplomacja #polityka