Upasł nam się trochę prosiaczek w ostatnim czasie przez święta, wakacje w listopadzie, problemy z plecami i kolanem (które poniekąd też wynikają z wagi) i generalne zgnuśnienie (weekendy zalane browarem i żarcie bez opamiętania). To dopiero tydzień, więc zrzucona waga, to pewnie w większości woda, ale jestem zadowolony - głównie z tego, że spędziłem weekend zupełnie inaczej, niż jestem przyzwyczajony w ostatnich miesiącach, jeśli nie latach.

Zacząłem zapisywać co jem i na razie wydaje się to być gamechanger, bo wtedy w ciągu dnia mam takie pełne poczucie świadomości ile kcal już wjechało, jak tłusta może być kolacja, itp. W tygodniu posiłki były dość powtarzalne, oparte na normalnym jedzeniu (kurczak, skyr, ryby, warzywa), bez podjadania i bez dobijania kalorii wieczorem. Weekend inny niż dni robocze, ale nadal pod kontrolą - bez totalnego odpuszczania i bez nocnego jedzenia po alkoholu, ani alkoholu w ogóle.

Alkohol: brak
Słodycze: brak
Trening: 3x sesje na siłowni na plecy i kolano
Aktywność dodatkowa: rower 2h, spacer 5km, badminton 1h, 73 piętra po schodach :)

#hejtokoksy

f8896413-5614-4834-b38b-597227054307

Komentarze (2)

Trypsyna

Liczenie kalorii to jest prawdziwy game changer. Masz dane czarno nia białym i zaczynasz rozumieć tę grę 😃 Pewnie że da się schudnąć bez liczenia, ale jest to trudniejsze wbrew pozorom. A liczenie kcal nie jest aż tak angażujące jak się wydaje, korzystanie z fitatu nie zajmuje więcej niż 5 minut w skali dnia.

cweliat

@Trypsyna nawet nie wpisuję nigdzie, tylko staram się jak najdokładniej opisać posiłek w ChatGPT i podać wagę tam gdzie jestem w stanie (często nie jestem, bo mam na przykład w pracy obiady w kantynie), albo oszacować jak najlepiej umiem. Sprawdziłem parę razy faktycznie wpisując w fitatu i AI oszacowało niemal bezbłędnie, także stwierdziłem, że zaufam, bo jest to mega wygodne.

Zaloguj się aby komentować