
Wielu zapamiętało 1811 jako rok upalnego lata i strasznej suszy. Nie było to jednak jedyne godne zapamiętania zjawisko przyrodnicze. Wiosną tego roku na niebie pojawiła się bowiem potężna kometa, która była widoczna przez większość roku. Gdy jesienią osiągnęła swoje apogeum wielkości i jasności, jej głowa przewyższała rozmiarem tarczę słoneczną, a ogon pokrywał ogromne połacie nieba.
Ślady Wielkiej Komety z 1811, bo tak ją nazwano, znaleźć możemy w wielu dziełach kultury. Wzmianki na jej temat pojawiły się m.in. w "Nędznikach" Wiktora Hugo, "Wojnie i pokoju" Lwa Tołstoja, czy "Panu Tadeuszu" Adama Mickiewicza. Pojawienie się komet (czy innych "znaków na niebie") dawniej często wiązano z zapowiedzią wielkich wydarzeń, niekoniecznie szczęśliwych. Tak było i tym razem. Wielu po czasie Wielką Kometą łączyło z nieudaną wyprawą Napoleona na Rosję. Dla niektórych ziszczeniem się złej wróżby mogło być lato 1811.
#historia #lato #pogoda #upaly #lampajakchuj