Trzeba przyznać, że Trump dość skutecznie skompromitował amerykańską prawice i raczej było to do przewidzenia. Doszło do sytuacji gdy nawet na Florydzie czy w Texasie stracił na popularności. Podczas pierwszej kadencji ograniczała go jego własna administracja. Nic wtedy spektakularnego nie zepsuł, ale i nie osiągnął. Jego zwolennicy chcieli z tego powodu by dano mu wolną rękę. Gdy ją dostał po odzyskaniu władzy to faktycznie przyćmił swoimi działaniami okres pierwszej kadencji, ale w zdecydowanie negatywny sposób.
Na popularności za to znowu zyskują stronnictwa bardziej radykalnie lewicowe gdy umiarkowani demokraci powoli odchodzą w odstawkę. Postacie takie jak Nancy Pelosi schodzą ze sceny by na ich miejsce pojawiły się nowe twarze pokroju Mamdaniego. Nie ma co się temu dziwić. Stara gwardia dość kiepsko sobie poradziła z Trumpem w próbie powstrzymania go przed wygraniem wyborów i to dwa razy z rzędu. Nowe pokolenie wyborców demokratów chce realnych zmian.
Po Trumpie demokraci mają więc spore szanse by zdominować nie tylko kongres i senat, ale i wygrać wybory prezydenckie przy dużym poparciu społecznym. Tyle, że to już nie będą ci sami demokraci co za Clinton, ani nawet za Bidena. Dark Woke ma wtedy spore szanse przestać być tylko memem. Szaleństwo prawicy może się wtedy skończy, ale to co nastąpi potem wcale nie musi być lepsze. No ale to już wina samych republikanów, że postawili na najgorszego konia z możliwych.
#polityka #neuropa #4konserwy #usa #trump

