To nie jest sport dla ludzi o słabych nerwach.
Końcówka, jak i sam mecz numer 4, przechodzą do historii NBA, a New York Knicks tę historię piszą na naszych oczach zwycięstwem 107-106 w Madison Square Garden. Ostatecznie wygrało doświadczenie.
-
To był największy comeback w historii play-offów - Knicks wygrali mecz, choć w drugiej kwarcie byli -29.
-
OG Anunoby to MVP tego meczu - 33 punkty, 10/15 z gry, 7/9 za trzy i dobitka w ostatniej akcji, która ostatecznie pogrążyła San Antonio Spurs,
-
Jalen Brunson z 36 punktami po 25 rzutach i całą plejadą zagrań, które pozwoliły Knicks dokonać powrotu z -29,
-
zamknięcie meczu z Jose Alvarado to był gamechanger. Drugi gracz na piłce obok Brunsona to złoto dla Knicks i samego Jalena,
-
w drugiej połowie San Antonio Spurs trafili tylko 2 z 14 rzutów pod obręczą. Victor Wembanyama, autor 24 punktów (9/25 z gry) był 1/8z gry pod koszem w tym odcinku,
-
Knicks wygrali drugą połowę 58-30
-
mimo trafiania ważnych rzutów na przestrzeni spotkania, De’Aaron Fox popełnił kardynalny błąd, gdy na zegarze było poniżej 10 sekund, Spurs prowadzili jednym punktem, a obrońca San Antonio po swoim przechwycie postanowił zaatakować kosz w kontrze. Dostał bloka od OG Anunoby’ego, a mógł po prostu przeczekać z piłką.
Sprawa polska: Jeremy Sochan dostał tym razem więcej minut, bo Karl-Anthony Towns już w pierwszych minutach meczu wpadł w pułapkę fauli i Mike Brown musiał szyć na bieżąco rotację. Polak spędził 3 minuty na placu i w tym czasie spudłował jeden rzut przeciwko Wembanyamie.
#nba #koszykowka #nyknicks
