Kiedyś na spotkaniu pewien spryciarz bardzo łatwo go wytrolował:
- panie K. czy jest pan za tym żeby nie trzeba było zapinać pasów? (Była to faza jego choroby w której maniakalnie bronił 'wolnosci' w postaci zniesienia przymusu zapinania pasów)
-Occzzzywiscie
-I w ogóle całe przepisy ruchu drogowego są do zniesienia?
-Taaak! (...dłuższa przemowa...)
- Dostęp do broni?
- Oczywiście! (...dłuższy odpał...)
- I brak podatków!
- (...całkowity odpał...)
- No to przecież istnieją takie kraje absolutnej wolności może się Pan Prezes przeprowadzić: np Sierra Leone...
Prezes zdębiał coś tam bąkał coś próbował zaopiniować. Kucyki widząc że krul tonie zakrzyczeli biednego interlokutora. I tak to się kręci.
Od 30. lat ten coś sobie uroi a wierni wyznawcy albo go interpretują albo bronią jak niepodległości albo wrzeszczą że nie rozumiemy my maluczcy wielkiego umysłu Prezia. Tak na prawdę co rozumieć: psychopatia z epizodami maniakalnym.