Dyskusja użytkownika smierdakow
To była niedziela, 9 lipca 1946. Działająca od dłuższego czasu w okolicy sotnia UPA uprowadziła trzech polskich mieszkańców wsi. Wieść o tym, co się wydarzyło, natychmiast dotarła do stacjonującej w Wołkowyi jednostki wojskowej. Do Terki przyjechał kapitan Żuberka i zebrał wszystkich mieszkańców. Powiedział, że ci, których zabrano do lasu, mają w ciągu 24 godzin wrócić do swoich domów. Równocześnie wyznaczył też wybranych z ukraińskiej społeczności zakładników za porwanych Polaków.
Niestety brutalność band była tak duża, że zamiast oddać ich żywych, mężczyzn powieszono na okolicznych jabłoniach. Jakby tego było mało, przed egzekucją pobito ich i okaleczono!
Widok był przerażający. Ludzie zaczęli się wtedy naprawdę bać. Wojsko pilnowało, by nie doszło do samosądu, ale niestety komuś puściły nerwy. W odwecie jednostka WOP stacjonująca w Wołkowyi spaliła żywcem 33 ukraińskich mieszkańców wsi, obrzucając granatami dom, w którym zgromadzono zakładników. Zemsta była okrutna, a jednym z tych, którzy za tym stali, był podporucznik Łoszyca, syn i brat tych trzech bestialsko zamordowanych mężczyzn.
#historia #polska #ukraina
Fragment książki Akcja "Wisła" '47
Komunistyczna czystka etniczna