
Targi przemysłu obronnego w Kielcach: Polska chce własnej łączności satelitarnej. PGZ i ICEYE łączą siły. Do tego umowa na 3 mld za Pioruny
XYZPolska chce rozwijać własne, niezależne zdolności satelitarne dla wojska. Donald Tusk ogłosił w Kielcach, że współpraca PGZ i ICEYE ma zwiększyć technologiczną suwerenność kraju. Podczas tej samej ceremonii podpisano też wartą około 3 mld zł netto umowę na kolejne Pioruny.
Polska chce w coraz większym stopniu uniezależniać swoje wojsko od zagranicznych technologii satelitarnych. Jednym z elementów tego planu ma być rozwój współpracy Polskiej Grupy Zbrojeniowej z ICEYE. Chodzi o firmę, której satelity radarowe już dziś zapewniają Siłom Zbrojnym RP własne zdolności rozpoznawcze.
W obecności premiera Donalda Tuska podpisano w Kielcach dwa dokumenty dotyczące różnych obszarów modernizacji armii. Pierwszy to umowa na kolejne zestawy Piorun, a drugi to porozumienie PGZ z ICEYE dotyczące właśnie dalszego rozwoju polskich zdolności satelitarnych.
Pioruny za około 3 mld zł
Najbardziej konkretnym efektem ceremonii była umowa na dostawę dla Wojska Polskiego kilku tysięcy rakiet oraz mechanizmów startowych do przenośnych przeciwlotniczych zestawów Piorun. Kontrakt o wartości około 3 mld zł netto podpisali przedstawiciele Agencji Uzbrojenia i MESKO. Dostawy mają być realizowane do 2030 r., a zamówienie zawarto w formule wspólnych zakupów powiązanej z instrumentem SAFE.
Tusk przedstawiał Pioruna jako przykład produktu, który jednocześnie wzmacnia Wojsko Polskie i buduje pozycję polskiej zbrojeniówki na rynkach zagranicznych. Wymienił Łotwę, Litwę i Norwegię jako państwa zainteresowane systemem. Zaznaczył jednak, że najważniejszym odbiorcą pozostają polskie Siły Zbrojne. Rosnące wydatki na obronność mają przynosić gospodarce również efekt przemysłowy, technologiczny i eksportowy.
Premier przekonywał, że wydarzenie w Kielcach pokazuje skalę zmian zachodzących w polskim sektorze obronnym. Jego zdaniem nie chodzi już wyłącznie o tempo zakupów sprzętu, lecz również o zdolność krajowych przedsiębiorstw i inżynierów do samodzielnego opracowywania nowych systemów. Jako przykład przywołał bojowy wóz piechoty Borsuk i zestawił go z nowym ciężkim wozem, którego nazwę ujawnił podczas wystąpienia – Niedźwiedź.
Według Tuska tempo prac nad Niedźwiedziem ma być symbolem przyspieszenia polskiego przemysłu obronnego. Premier mówił, że nowa konstrukcja powstała w ciągu około 12 miesięcy, podczas gdy droga od projektu do gotowego Borsuka zajęła około siedmiu lat. Przedstawiał tę różnicę jako dowód rosnących kompetencji i sprawności krajowego przemysłu oraz instytucji odpowiedzialnych za modernizację armii.
Satelity dla armii
Drugim ważnym dokumentem podpisanym podczas ceremonii było porozumienie Polskiej Grupy Zbrojeniowej z ICEYE dotyczące współpracy przy budowie rodziny satelitów telekomunikacyjnych dla Sił Zbrojnych RP. ICEYE reprezentowali współzałożyciel i prezes firmy Rafał Modrzewski oraz przedstawiciele jej polskiej spółki.
Wstępny podział zadań zakłada, że ICEYE będzie odpowiadać przede wszystkim za technologiczną część przedsięwzięcia, a PGZ – za budowę krajowego zaplecza przemysłowego i organizacyjnego programu. ICEYE ma przygotować architekturę systemu, zaprojektować i wyprodukować platformy kosmiczne, a następnie odpowiadać za operacje satelitarne. PGZ ma wskazać spółki ze swojej grupy, które mogłyby uczestniczyć w projekcie, wykorzystując posiadane zdolności produkcyjne, know-how i infrastrukturę techniczną. Grupa ma również określić, jakich kompetencji brakuje dziś w Polsce i które z nich trzeba będzie zbudować na potrzeby programu.
– Budowa narodowych zdolności w obszarze komunikacji satelitarnej jest inwestycją w suwerenność państwa na dekady. W PGZ konsekwentnie realizujemy model, w którym pozyskiwanie nowoczesnych, innowacyjnych technologii idzie w parze z rozwojem kompetencji polskiego przemysłu. Wspólnie z ICEYE chcemy stworzyć rozwiązanie, które nie tylko odpowie na potrzeby Sił Zbrojnych RP, ale także pozwoli zbudować w Polsce nowe kompetencje projektowe, produkcyjne i operacyjne w sektorze kosmicznym. To ważny krok na drodze od użytkownika technologii do ich współtwórcy i właściciela – powiedział Adam Leszkiewicz, prezes Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Porozumienie nie przesądza jeszcze szczegółowego podziału zadań ani modelu organizacyjnego programu. Te mają zostać dopracowane na kolejnych etapach. ICEYE i PGZ deklarują jednocześnie gotowość do włączenia do przedsięwzięcia także innych polskich firm z sektora kosmicznego i zbrojeniowego.
– Wojskowy system łączności satelitarnej projektujemy jako rozproszony, w pełni szyfrowany i pod polską kontrolą. To sieć wielu współpracujących ze sobą satelitów, w której każdy węzeł zwiększa odporność całości systemu. Z PGZ łączy nas wspólne doświadczenie zdobyte przy programie MikroSAR, który również zaczął się od podobnego porozumienia. Dziś jest już działającym systemem w rękach polskiego wojska. Wierzymy, że także teraz uda nam się zrealizować tak złożony i pod wieloma względami przełomowy projekt – powiedział Rafał Modrzewski, prezes i współzałożyciel ICEYE.
Od obrazowania do własnej łączności z kosmosu
Tusk poświęcił ICEYE znaczną część przemówienia. Przypomniał rozwijane już przez Polskę zdolności satelitarnego rozpoznania i zapowiedział, że do końca roku kraj ma dysponować dziewięcioma satelitami, co pozwoli znacznie skrócić czas pozyskiwania zobrazowań wykorzystywanych m.in. przez wojsko. Premier zestawił te możliwości z sytuacją sprzed niespełna trzech lat, kiedy – jak relacjonował – na zamówione zdjęcie satelitarne trzeba było czekać ponad 20 dni. Dziś dane mogą być dostępne w ciągu kilku minut.
Na tym jednak, według Tuska, polskie ambicje kosmiczne nie powinny się kończyć. Premier przekonywał, że rozwój krajowych kompetencji może uczynić Polskę jednym z ważniejszych europejskich graczy w sektorze kosmicznym. Porozumienie z ICEYE przedstawił jako początek procesu, którego efektem ma być narodowy system łączności satelitarnej pozostający pod polską kontrolą. Z jego wypowiedzi wynikało jednak jasno, że to na razie strategiczny kierunek, a nie gotowy program z ustalonym harmonogramem i budżetem.
Tusk uzasadniał tę ambicję doświadczeniami z wojny rosyjsko-ukraińskiej. Podkreślał, że sprawna i odporna łączność jest jednym z podstawowych warunków prowadzenia współczesnych działań zbrojnych. Własny system ma więc przede wszystkim zmniejszać zależność od zewnętrznych dostawców i dawać państwu większą kontrolę nad infrastrukturą krytyczną dla wojska.
Premier ujął sprawę jeszcze szerzej, przekonując, że bezpieczeństwo Polski i Europy nie powinno zależeć od decyzji pojedynczego zagranicznego właściciela infrastruktury.
– Polskie i europejskie bezpieczeństwo nie może zależeć od kaprysu jednego człowieka – mówił Donald Tusk.
W tym kontekście wskazywał, że bez własnej infrastruktury satelitarnej trudno mówić o pełnej autonomii i suwerenności w dziedzinie bezpieczeństwa. Państwo ma więc stopniowo budować własne zdolności, choć – jak przyznał premier – osiągnięcie takiego poziomu może potrwać kilka lat.
Na zakończenie Tusk mówił o skali tegorocznych targów i zainteresowaniu polskim sektorem obronnym. Według danych przywołanych podczas ceremonii wydarzenie miało zgromadzić około 45 tys. osób z 60 państw. Premier oceniał, że rosnąca obecność zagranicznych delegacji i firm pokazuje, iż polski przemysł obronny jest coraz uważniej obserwowany za granicą. Podkreślał przy tym, że wydatki na bezpieczeństwo mają jednocześnie wzmacniać gospodarkę: rozwijać krajową produkcję i technologie oraz zmniejszać zależność od zagranicznych dostawców.
#wiadomoscipolska #wojsko #satelity #polityka
#owcacontent