Komentarze (7)
@woohoo @grzyp-prawdziwek Zacznijmy od faktów: aktywizacja zawodowa w Polsce to niezbyt zabawny żart. Urzędy pracy służą do wyjebania cię z urzędu pracy, nie do szukania pracy.
Urząd może wysłać cię na kurs. To nie będzie kurs związany z twoim wyuczonym zawodem. Pracujesz od 10 lat w jednym zawodzie? Urząd ma dla ciebie kurs obsługi kasy fiskalnej trwający kilka dni. Pomyślisz: no dobra, mogę nie pójść. W tym sęk; możesz, ale stracisz zasiłek.
To samo z ofertami pracy. Urząd rzuca ci ofertę pod nogi, i od tego czasu masz wyznaczony termin do którego musisz tą ofertę rozliczyć. Potencjalny pracodawca dał dupy i nie wypisał kwitologii w terminie? Twój problem, idź tłumaczyć się urzędasowi i błagaj, żeby nie zabierali ci tych kilkuset złotych, które - skoro jesteś w urzędzie - są ci bardzo potrzebne.
Nie zapominajmy też o tym, że w urzędzie ogłaszają się tylko desperaci. Żaden dobry pracodawca nie zostawia tam ofert. Więc szukając pracy, nie tylko znajdą ci pracę poza zawodem, ale do tego będzie to oferta wybrana z i tak już przebranego śmietnika. Zdarza się też tak, że ogłoszenie w urzędzie jest nieaktualne od tak dawna, że w zakładzie dziwią się, że w ogóle przylazłeś/aś XD
W skrócie: urząd odbiera ci czas na faktyczne szukanie pracy dając ci gówno, a nie możliwości, i jeżeli desperacko potrzebujesz zasiłku, to musisz tańczyć, jak ci zagrają. Nawet jak, kurwa, nie potrafią grać.
Zaloguj się aby komentować
