Echhh.
Mieszacie tutaj rzeczywiste problemy systemowe z daleko idącymi wnioskami, których nie popieracie dowodami.
USA mają poważny problem z nierównościami społecznymi, kosztami studiów i dostępem do opieki zdrowotnej. Armia oferuje świadczenia edukacyjne, ubezpieczenie i stabilne zatrudnienie, więc dla osób z ograniczonymi perspektywami może być atrakcyjną drogą awansu społecznego. To jednak nie dowodzi, że państwo celowo utrzymuje obywateli w biedzie, żeby zapewnić sobie rekrutów. Istnienie bodźca ekonomicznego nie jest dowodem na celowe stworzenie warunków, które ten bodziec wzmacniają. Co więcej, ubóstwo może również ograniczać możliwości rekrutacji, choćby przez problemy zdrowotne i edukacyjne kandydatów.
Argument o darmowych studiach w wojsku również wymaga doprecyzowania. Program GI Bill rzeczywiście umożliwia finansowanie edukacji, ale uprawnienia i wysokość świadczeń zależą m.in. od przebiegu służby. Nie jest to bezwarunkowo darmowa edukacja, lecz świadczenie powiązane ze zobowiązaniami i ryzykiem służby wojskowej. Porównywanie tego z Rosją, gdzie oprócz rekrutacji kontraktowej stosuje się również przymusową mobilizację, pomija istotną różnicę.
Podobnie z systemem penitencjarnym. Dysproporcje rasowe w statystykach osadzonych i komercjalizacja części więziennictwa są faktami. Jednak według Bureau of Justice Statistics w 2023 roku zaledwie 7,1% więźniów pozostających pod jurysdykcją władz stanowych i federalnych przebywało w placówkach prywatnych. To ważny problem dotyczący konfliktu interesów i bodźców finansowych, ale nie dowód na istnienie centralnie zaplanowanego mechanizmu produkowania więźniów. Sprowadzanie perspektyw czarnoskórych Amerykanów do rapu, koszykówki i przestępczości jest z kolei zwyczajnie stereotypowe.
Na koniec dorzucacie jeszcze Iran, Afganistan, Wenezuelę, Kubę, Ukrainę i osoby LGBT, jakby wszystkie te kwestie wynikały z jednego mechanizmu. Tymczasem każda ma inne uwarunkowania polityczne, historyczne i ekonomiczne.
Można wykazać, że określony system generuje nierówności, że niektóre grupy na nich korzystają, a nawet że mają interes w ich utrzymywaniu. Ale to nadal nie dowodzi, że cały system został celowo zaprojektowany właśnie w tym celu. Warto rozróżniać konsekwencje polityki, interesy poszczególnych podmiotów i udowodnione intencje. Bez tego analiza społeczna zamienia się w teorię spiskową.