Dyskusja użytkownika smierdakow
Tak naprawdę premier nie ma wyjścia. Musi wziąć na swe barki odpowiedzialność za powódź, bo nie wierzy w sprawność instytucji państwa i kompetencje ludzi, którzy nimi kierują. Zakłada, że bez takiej osobistej interwencji jego podwładni koncertowo rozłożyliby całą operację, zostawiając mu w spadku polityczne problemy. Stąd transmitowane dwa razy dziennie sztaby kryzysowe z Dolnego Śląska, gdzie Tusk się dziwi i wścieka na raporty swych ludzi; grozi im palcem, ale i potrafi pochwalić.
Otaczają go ministrowie o doświadczeniu mikrym. Ministra klimatu Paulina Hennig-Kloska plecie bzdury, że załatwi powodzianom preferencyjne pożyczki. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak wygląda na mocno przerażonego. Minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski w ogóle na sztabach się nie pojawia.
Powodzi politycznie wygrać nie można. Zawsze coś pójdzie nie tak, media znajdą ludzi, którzy stracili dorobek życia, a ich przejmujące historie są jednocześnie aktem oskarżenia wobec władzy. Ale Tusk wie także, że powodzi można politycznie nie przegrać.
Pewne jest jedno, popowodziowe sondaże będą kluczowe przy podejmowaniu przez Tuska decyzji, jeśli w skrytości ducha myśli o prezydenturze.
#polityka
