Szef się pyta czy mam jakiegoś ziomka chętnego do pracy, ja na to że ciężko, bo kto się nadaje ten już pracuje albo swój biznes prowadzi, a głąbów mu nie będę podsuwał, no a ten inteligent mówi że nie, że chce drugiego takiego jak ja, co odebrałem jednoznacznie, jako zaproszenie do rozmowy o podwyżce

Trochę w kropce jestem, bo dwa miesiące temu wyszarpałem euro więcej na godzinę i chyba poczekam do końca wakacji.


Za komuny wszystko było dla mnie jakieś prostrze, a to pewnie dlatego że miałem trzy lata, kiedy komuna upadła


#pracbaza

Komentarze (13)

@PlatynowyBazant20 Bez języka lipa, dla mnie i pewnie dla szefostwa to żaden problem, bo mógłbym robić za tłumacza, zanim sie nauczysz, ale reszta zjebów by cię nie szanowała, a ja nie miałbym serca patrzeć na to

Zaloguj się aby komentować