Nie tylko astronomowie i miłośnicy fotografowania nocnego nieba narzekają na satelity tworzące sieć internetu satelitarnego Starlink. Badania przy użyciu sieci radioteleskopów LOFAR wykazało, że satelity nieumyślnie emitują fale radiowe, które zakłócają obserwacje wszechświata.
———
Czyli standardowo: zyski z konstelacji satelitów prywatyzujemy, koszty ich pracy uspołeczniamy
Jak to zwykle pismaki przejaskrawiają sprawę. Przede wszystkim autorzy artkyłu wykryli niezamierzone wycieki emisji, i jest to coś, co muszą uwzględnić w modelach, i coś z czym właściciele satelitów muszą powalczyć. Przy rosnącej ilości satelitów (wszelkich innych konstelacji, nie tylko Starlinka) będzie to faktycznie coraz bardziej problematyczne, a takie artykuły jak powyższe mają pomóc fizykom je odfiltrowywać.
Trzeba też dodać, że dominująca większość obserwacji radioastronomicznych (zarówno obserwacje zjawisk naturalnych jak i SETI) jest robiona w paśmie 1.42 GHz (znanym jako Hydrogen Line ), którego Starlinki, ani żadne inne nadajniki kosmiczne/naziemne nie ruszają. Jest to długość fali zarezerwowana dla radioastronomii, między innymi ze względu na łatwą penetrację pyłu kosmicznego i atmosfery.
Generalnie do radioastronomii i tak będą niezbędne odbiorniki w kosmosie, lub właśnie na księżycu. Takich przenosin w obecnej erze gwałtownego rozwoju IoT i technologii mobilnych nie unikniemy - bo czułości jakich potrzeba w radioastronomii są kosmiczne.
Dla nowoczesnych radioteleskopów problemem mogą być np. niedomknięte drzwiczki kuchenki mikrofalowej w budynku obok . Fizycy w Parkes Radio Observatory szukali tak pochodzenia nieznanego sygnału (w którym niektórzy dopatrywali się kosmitów) przez 17 lat. Po zamontowaniu nowych urządzeń pomiarowych udało się ustalić źródło zakłóceń - sygnał był powodowany przez pracowników, którzy otwierali drzwiczki kuchenki mikrofalowej bez wyłączenia podgrzewania. Ułamek sekundy, kiedy drzwiczki były niedomknięte, a magnetron jeszcze pracował, wystarczał do wygenerowania sygnału.
@LondoMollari Tylko widzisz, dotychczas radioteleskopy budowano na odludziu, wokół ustanawiano strefę ochronną z odpowiednimi obostrzeniami (czytaj: bez WiFi, telefonii komórkowej i wynalazków typu Internet of Turd)- i działało.
Teraz pan Elon i jego naśladowcy zaczynają wysyłać na bardzo niską orbitę niezliczone ilości satelitów, i robi się problem. Budowa radioteleskopu na Księżycu to niesamowite wręcz koszty i problemy - bo one wymagają dużych ilości energii, chłodzenia (co bez atmosfery jest problemem), serwisowania, do tego generują astronomiczne ilości danych, które jakoś trzeba przesłać na Ziemię.
I obawiam się, że firmy odpowiedzialne za stworzenie problemów nie będą skłonne do poniesienia kosztów
Smutny i równocześnie ciekawy problem, wcześniej myślałem, że zniekształcają obraz samym przelotem, ale faktycznie przecież w różny sposób jest monitorowana przestrzeń, a te satelity pewnie nieźle rozsiewają fale elektromagnetyczne. Niestety, ale tylko ponure wnioski z tego można wyciągnąć