Dyskusja użytkownika splash545
Sonet krwią pisany
Napiszę sonet, choćby swą krwią –
Z rozciętej tętnicy niechaj poleci.
Może obudzi on tych, co śpią,
I do działania choć trochę zachęci.
Krew z żył wypływa, przez co ręce drżą,
Lecz to prostuje myśli rozchwiane.
Żyjesz, jakbyś miał przeżyć lat sto...
No cóż, nie sądzę. Niedoczekanie!
Teraz umieram – już o tym wiecie
I to sprawiło na udzie cięcie,
A ja wiem o tym, że mało który
Ma tę świadomość, sądząc: "To bzdury!",
Że umiera teraz – o tym jest ta treść.
Krew w żyłach się kończy mych, więc nara, cześć!
#nasonety #zafirewallem