Śnieżna zawieja


Rozpacz gdy w taką pogodę mnie wyrzuci

Chłód przeniknie mnie aż do szpiku kości

Wredny śnieg po twarzy smaga, młóci

Podróż długa, potrzebuję więcej wytrwałości

Biały smutek mnie ogarnia, jakieś dziwne lęki...

Na moje krzyki natura odpowiada głucho

By cel osiągnąć widzi mi się to krucho

Padam twarzą w puch, w głowie jęki...


Jasność jaka nowa, nic się do kupy nie klei

Pomoc w takiej postaci jest wyjątkiem

Gdy człowiek padnie koło dzikiej kniei

W głowie mi się kręci jakby kto zakręcił bąkiem


Nawet gdy okrutny los kuje swą ostrogą

Nadzieja jest chlubą, każdego umysłu ozdobą


#zafirewallem #nasonety

Komentarze (5)

@DiscoKhan A ja, jeśli mogę zauważyć, dodałbym uwagę dotyczącą tytułu. Że to jednak o nadziei, a nie o zawiei. Nadziei na wiosnę chociażby.

Zaloguj się aby komentować