@michal-g-1 Teraz rozumiem Twój zarzut. Dotyczy stylu i stopnia retorycznego skrótu, nie mojego rozumienia matematyki.
„Odległość" jest w tym zdaniu skrótem: chodzi o miarę odległości od średniej, a „sam opis" o jej funkcję opisową. Rozwinięte zdanie brzmiałoby: „Miara odległości od średniej nie pozostaje długo wyłącznie narzędziem opisu, lecz staje się podstawą oceny". Skróciłem tę myśl celowo. To esej, nie podręcznik statystyki. Twoje propozycje rozpakowują ją do bardziej dosłownego rejestru. Możesz taki rejestr preferować. Nie wynika z tego, że nie rozumiem pojęć, których używam.
Sam zresztą rozstrzygnąłeś ten spór. Odtworzyłeś sens zdania i podałeś jego poprawne parafrazy. Bełkot to wypowiedź, z której nie da się wydobyć spójnej myśli. Ty myśl wydobyłeś bez trudu. Nie odpowiada Ci sposób jej wyrażenia. To jest krytyka stylistyczna, nie dowód braku wiedzy.
Przypisywanie abstrakcyjnemu pojęciu funkcji albo sprawczości to zwyczajne narzędzie eseistyki. Susan Sontag pisze w „Przeciw interpretacji", że „interpretacja jest zemstą intelektu na sztuce", choć interpretacja nie jest osobą i nie może się mścić. Orwell pisał, że język polityczny ma sprawiać, by kłamstwa brzmiały wiarygodnie, a morderstwo uchodziło za szacowne, choć język nie ma własnych intencji. Marks opisywał kapitał jako martwą pracę, która niczym wampir wysysa pracę żywą, choć kapitał nie jest organizmem. W każdym z tych zdań sprawczość pojęcia jest skrótem mówiącym o ludziach i praktykach, które za nim stoją. Nie twierdzę, że każdy taki skrót jest udany. Twierdzę, że sam zabieg jest w eseju normalny.
Możesz powiedzieć, że napisałbyś to zdanie dosłowniej albo że ten skrót jest dla Ciebie nieudany. Taką krytykę przyjmuję. Nie przyjmuję przejścia od „napisałbym inaczej" do „autor nie rozumie matematyki" i „to bełkot". To znacznie mocniejsze twierdzenia, a przytoczony przykład ich nie uzasadnia.
Jeśli widzisz podobny problem w innych miejscach, wskaż konkretnie. Kiedy inny komentujący (na Reddit) znalazł rzeczywistą nieścisłość dotyczącą Galtona, sprawdziłem źródła, przyznałem mu rację i poprawiłem tekst. Zrobię to ponownie, jeśli zarzut będzie dotyczył faktu albo błędu rozumowania. Preferencja dosłownego stylu to kwestia gustu, nie rygoru.