
Przez lata mieszkańcy byli przekonani, że wyjechali z rodzinnej wsi. Dziś prokuratura sprawdza, czy 47-letnie rodzeństwo mogło przez blisko 30 lat pozostawać odcięte od świata we własnym domu.
Jak to możliwe, że przez niemal 30 lat nikt nie zauważył, co dzieje się za bramą jednego gospodarstwa? Takie pytanie zadają dziś sobie mieszkańcy niewielkiej miejscowości na Suwalszczyźnie. Prokuratura sprawdza, czy 47-letnie rodzeństwo przez lata mogło być izolowane od świata we własnym domu. O sprawie informuje Tomasz Molga z Wirtualnej Polski.
Według ustaleń portalu, Janusz i Marzena od dawna mieli nie mieszkać już we wsi. Po śmierci męża - Jana Z. - matka bliźniąt Jadwiga miała tłumaczyć sąsiadom, że wyjechali. Jedna z wersji mówiła o klasztorze, inna o pracy poza miejscowością, a nawet za granicą. W tej historii pojawia się również wątek trzeciego dziecka - siostry bliźniąt, która w przeciwieństwie do rodzeństwa normalnie funkcjonowała w lokalnej społeczności i pracowała jako nauczycielka w jednej z okolicznych szkół. [...]
#wiadomoscipolska #suwalszczyzna #rodzina #policja #polskieradio24
