Sam jestem temu winien, sam sobie to zrobiłem. Przy okazji poprzedniego wytworu wspomniałem piękną piosenkę pana Piotra Bukartyka Kup sobie psa, no i tak tego pana Bukartyka zacząłem sobie słuchać, i mi się jeszcze później włączyło jego Leje, wieje, i po raz kolejny zachwyciłem się sposobem w jaki podmiot liryczny wypowiada się w obu tych utworach. I pozazdrościłem panu Bukartykowi, i sam postanowiłem czegoś takiego spróbować. A że utwory te na swój piękny narracyjnie sposób opowiadają o rzeczach mniej pięknych, to mi się ten mniej piękny przedmiot narracji obu tych utworów udzielił i nawet kilka zaczerpniętych z tych dwóch utworów motywów zdecydowałem się u siebie wykorzystać. Nie umiałem się jednakoż zdecydować (nawet po przetarciu okularów), czy widzę jakąś nadzieję, czy też jej nie widzę, zamieszczam więc poniżej dwa różne warianty tego samego:
***
Nawet bez kota
wersja optymistyczna
Nie żebym serio traktował tę linę,
tak tylko badam luzy na spuście,
tabletek zapas? – to na anginę,
szczelność piecyka sprawdzam nim usnę.
Nic się w zasadzie takiego nie stało,
przecież na błędach człowiek się uczy,
to od pogody tak mnie poskładało,
tobie przynajmniej kot jeszcze mruczy.
Dzwonek przerywa myśli gonitwę,
już nie mam siły na żadną bitwę,
nie będziesz teraz kazań mi prawić.
Słuchawkę odkładam, z widełek byle,
a nim kolejny kieliszek wychylę
myśl mnie nachodzi: „Psa sobie sprawić?”
***
Nawet bez kota
wersja pesymistyczna
Nie żebym serio traktował tę linę;
tak tylko badam luzy na spuście;
tabletek zapas? – to na anginę;
szczelność piecyka sprawdzam nim usnę.
Nic się w zasadzie takiego nie stało,
przecież na błędach człowiek się uczy;
to od pogody tak mnie poskładało;
tobie przynajmniej kot jeszcze mruczy.
Dzwonek przerywa myśli gonitwę,
już nie mam siły na żadną bitwę,
nie będziesz teraz kazań mi prawić.
Słuchawkę odkładam, z widełek byle,
a nim kolejny kieliszek wychylę
myśl mnie nachodzi: „Jednak się zabić?”
***
#nasonety
#zafirewallem