
Rządowe odprawy dla górników pod kontrolą. Po raz pierwszy będzie kontrola czy nie skorzystali wcześniej z podobnych osłon dla zwalnianych
RzeczpospolitaJastrzębska Spółka Węglowa, europejski potentat węgla koksowego pod koniec maja zaczęła wypłacać pierwsze finansowe odprawy dla pracowników, którzy dobrowolnie zechcą odejść z pracy w spółce. 170 tys. zł netto otrzymało już 526 osób. Do końca roku ma odejść ze świadczeniami 1 156 osób zatrudnionych w koncernie – nie tylko górników, ale także pracowników administracji, kadr czy ochrony. Państwo przekaże na ten cel ok. 500 mln zł. W ciągu pięciu lat, do 2031 r. suma odpraw wyniesie ponad 2 mld zł.
Rząd opłaci także urlopy górnicze ponad 3 tys. osób, którym zostało do emerytury 4-5 lat (świadczenie wynosi 80 proc. miesięcznej pensji, obliczane jak stawka za urlop wypoczynkowy). Według nieoficjalnych informacji „Rzeczpospolitej” rząd musi mieć w tym przypadku zgodę Komisji Europejskiej, która oceni, czy nie będzie to niedozwolona pomoc publiczna.
Osłony socjalne dla JSW finansuje budżet państwa, a zwolnienia grupowe mają pomóc spółce wyjść z tragicznej sytuacji finansowej i uratować ją od bankructwa.
Jak ustaliła „Rzeczpospolita”, rząd po raz pierwszy wprowadził w ustawie mechanizmy, które zablokują nadużycia. Weryfikację chętnych do skorzystania z odpraw prowadzi Agencja Rozwoju Przemysłu w Katowicach – bada, czy osoba ta wcześniej nie otrzymała podobnego świadczenia w ostatnich 30 latach. Jeśli tak – nie będzie mogła z niego teraz skorzystać.
Po drugie, jak wynika z kwestionariusza wniosku dla górników JSW, do którego dotarła „Rzeczpospolita”, świadczeniobiorców obowiązuje także zakaz powrotu do pracy w górnictwie. Restrykcje dotyczą także górników, którzy skorzystają z opłacanych z budżetu państwa urlopów górniczych. Rząd opłaca bowiem definitywne odejście nie tylko z JSW, ale w ogóle – z górnictwa.
Z kwestionariusza „wniosku”, jaki otrzymują pracownicy spółki zainteresowani odprawami i urlopami, wynika, że odprawy nie otrzymają ci, którzy już we wcześniejszych latach skorzystali z podobnych „osłon socjalnych i instrumentów aktywizująco-adaptacyjnych” wypłacanych od 1994 r.
Bazę danych takich osób prowadzi Agencja Rozwoju Przemysłu, oddział w Katowicach. – Rejestr ten liczy obecnie 112 768 osób – mówi „Rzeczpospolitej” Mirosław Skibski, dyrektor katowickiej ARP. Pracownik musi podpisać oświadczenie, że „od 1994 r. (w 1994 r. ruszyła największa fala zwolnień w historii polskiego górnictwa – red.) nie korzystał ze świadczenia osłonowego o podobnym charakterze”. Z wniosku wynika, że oświadczenia będzie weryfikować sama ARP.
Pracownik musi także podpisać się pod oświadczeniem: „Mam świadomość utraty udzielonego uprawnienia, jeżeli w czasie korzystania z niego podejmę zatrudnienie na podstawie stosunku pracy lub umowy cywilnoprawnej w przedsiębiorstwie górniczym, w innym przedsiębiorstwie, które świadczy usługi w zakresie prowadzenia robót górniczych na rzecz przedsiębiorstwa górniczego, na stanowisku związanym z prowadzeniem robót górniczych lub przeróbki mechanicznej węgla, rozpocznę świadczenie usług w zakresie prowadzenia robót górniczych lub przeróbki mechanicznej węgla na rzecz przedsiębiorstwa górniczego w ramach prowadzonej działalności gospodarczej, w tym jednoosobowo, albo nabędę uprawnienia emerytalne”.
W poprzednich latach sporo górników, którzy wzięli sute odprawy od państwa, było z powrotem zatrudnianych w zakładach górniczych (nawet na tych samych oddziałach), w firmach zewnętrznych, które wykonują prace dla kopalń, lub w kopalniach za granicą, głównie w Czechach. W firmach okołogórniczych pracuje obecnie ok. 120 tys. osób – znaczna część z nich to doświadczeni górnicy.
Dlaczego było to możliwe? Jak przyznaje dyrektor Skibski „w ostatnich latach nie było ustawowego zakazu przyjęć do pracy. – Dopiero nowelizacja ustawy „górniczej” wprowadziła taki zakaz – podkreśla Mirosław Skibski. Chodzi o ustawę z 4 grudnia 2025 r. o zmianie ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego, która weszła w życie 1 stycznia 2026 r. – W praktyce wyglądało to tak, że pracodawcy górniczy nie mogli ani „eliminować”, a nawet pytać o to, czy skorzystali wcześniej z osłon socjalnych. A skala przyjęć do górnictwa corocznie była bardzo znaczna – dodaje dyrektor ARP.
Jak dużo górników, mimo że wzięli rządowe odprawy, wróciło do kopalń? Agencja nie badała skali tego zjawiska. – Takich danych nigdy nie gromadzono. Poza obowiązującym RODO brak jest delegacji ustawowej, by ARP miała dostęp do danych personalnych pracowników górnictwa – tłumaczy „Rzeczpospolitej” dyrektor Skibski.
Pomoc państwa w sfinansowaniu odpraw dla pracowników JSW ma odchudzić przerośnięte przez ostatnie lata zatrudnienie i zmniejszyć koszty operacyjne w spółce, które zaprowadziły ją na skraj bankructwa. Powodem był nie tylko spadek cen surowca na światowych giełdach i coraz wyższe koszty wydobycia węgla na coraz niższych pokładach, ale także błędy w zarządzaniu i niezwykle rozdmuchane wynagrodzenia pracowników JSW (fundusz płac w JSW w latach 2021-2023 wzrósł z 4,6 mld do 7,4 mld zł).
Spółka z powodu wojny na Ukrainie, która wywindowała ceny stali na świecie, w 2022 r. miała 7 mld zł zysku. W 2024 r. zanotowała natomiast 7,1 mld zł straty, a za ubiegły rok – 6,25 mld zł straty netto. – Do tego poziomu z czasów hossy JSW już nie ma szansy powrócić. Stabilizacja nadejdzie, ale na o wiele niższym poziomie. Ograniczenie zatrudnienia musi być stałe. Spółka nie będzie już nigdy potrzebować tylu górników, bo jej możliwości wydobycia są coraz mniejsze – mówi „Rz” ekspert ds. górnictwa prosząc o anonimowość. Na JSW – z powodu trudniejszych warunków geologicznych – ciąży niska wydajność pracy w przeliczeniu na jednego górnika – to 500-600 ton w porównaniu z prywatną Bogdanką, gdzie przelicznik na górnika wynosi ok. 1100 ton.
Jak podaje „Rzeczpospolita”, JSW na koniec maja tego roku spółka z Jastrzębia zatrudniała 19 492 pracowników, w tym ok. 17 700 było zatrudnionych w grupie produkcyjnej.
Z jednorazowej odprawy pieniężnej w tej samej wysokości mogą skorzystać nie tylko górnicy pracujący pod ziemią, ale także pracownicy administracji, kadr czy promocji – wystarczy minimum trzyletni staż pracy w przedsiębiorstwie górniczym, ale nie mniej niż rok do emerytury (emerytura dla górników przysługuje po 25 latach pracy). Kwota rządowej odprawy jest znaczna – to średnio stawka rocznych, a nawet dwuletnich zarobków w spółce. „Warunkiem otrzymania odprawy – lub przejścia na urlop – jest zgoda pracodawcy” – podkreśla biuro prasowe JSW w odpowiedzi udzielonej na pytanie „Rzeczpospolitej”.
Rządowa odprawa to nie wszystko. Odchodzący może także liczyć dodatkowo na odprawę, której wysokość (w zależności od stażu pracy) określa ustawa o zwolnieniach grupowych (ta odprawa jest opodatkowana i jest kosztem pracodawcy, ale nie pracownika). Np. pracownik JSW z siedmioletnim stażem otrzyma dodatkowo trzymiesięczną odprawę. Średnie wynagrodzenie w spółce wynosi niemal 16 tys. zł brutto (bez premii i nagród).
– Przede wszystkim JSW powinna odchudzić warstwę pracowników nieprodukcyjnych, których w ostatnich latach zatrudniano na niespotykaną skalę. Filarem spółki są górnicy – mówi nam ekspert ds. górnictwa.
Wynagrodzenie górników w JSW zawsze było wyższe niż np. w Polskiej Grupie Górniczej. Spółka, kontrolowana przez polityków, od lat była miejscem zatrudniania „znajomych królika”. W ostatnich latach wielokrotnie rozrósł się pion Biura Zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej. W listopadzie ubiegłego roku związki zawodowe wyliczyły, że pracuje tam już prawie pół tysiąca osób – w tym niemal sto na stanowiskach kierowniczych i menadżerskich z pensjami między 25 a 45 tys. zł. Było to aż 23 dyrektorów, 17 ich zastępców, dwóch pełnomocników, 52 podległych im kierowników i szef gabinetu.
„Obecnie w Biurze Zarządu JSW S.A. pracuje ok. 300 pracowników, natomiast w Centrum Usług Wspólnych ok. 100 pracowników. Spółka szacuje, że z jednorazowych odpraw pieniężnych może skorzystać w sumie ok. 100 osób pracujących w BZ JSW oraz CUW” – odpowiada nam koncern.
Nie tylko JSW S.A. korzysta z rządowych pieniędzy na odprawy dla zwalnianych górników. Podobnymi programami objęto w ostatnich latach przede wszystkim Polską Grupę Górniczą, której kopalnie zaczęto systematycznie likwidować.
Jak wylicza nam Ewa Grudniok, rzeczniczka PGG, „w ramach aktualnie realizowanego programu z jednorazowych odpraw pieniężnych oraz urlopów górniczych skorzystało już łącznie 1750 pracowników PGG S.A”. – Zgodnie z założeniami, w 2026 r. redukcja zatrudnienia w spółce ma wynieść łącznie ok. 4,3 tys. osób. Z tej liczby ok. 3,6 tys. osób ma zostać objętych pracowniczymi programami odejść, natomiast ok. 700 osób odejdzie na emerytury lub w ramach innych form rozwiązania stosunku pracy. Do tej pory na emerytury odeszła już około połowa tej liczby – dodaje Ewa Grudniok.
Ze świadczeń osłonowych i aktywizujących w latach 2004-2006 skorzystało 19 162 osoby, w latach 2015-2025 12 085 osób, a w tym roku do maja – łącznie 2 629 osób – wynika z danych ARP dla „Rzeczpospolitej”.
Wygaszanie górnictwa w Polsce ma nastąpić do 2049 r. Projekt stopniowej likwidacji kopalń reguluje Umowa Społeczna z 2021 r. podpisana przez poprzedni rząd ze związkowcami (nie objęła JSW). Największa fala zwolnień w górnictwie wydarzyła się w latach 1994-2002 – z odprawami odeszło z kopalń 78 892 osoby.
Obecnie w sektorze górnictwa w Polsce pracuje niespełna 70 tys. osób (dane na koniec marca tego roku), z czego pod ziemią – prawie 46 tys. osób.
#wiadomoscipolska #gornictwo #jsw
#owcacontent