Ruscy wygraliby wojnę z Ukrainą, gdyby zbombardowali atomówkami największe, lub najważniejsze ośrodki miejskie. Zachód by ich prawdopodobnie po czymś takim zrównał z ziemią, ale przed tym ukraińcy przestaliby walczyć. Ci ludzie to nie są samobójcy-dżihadyści i pewnie zdaliby sobie sprawę, że jak to będą ciągnąć, to nie pozostanie już nic, co będzie warte kontynuacji oporu. Mimo wszystko życzę im jak najlepiej i oby nic takiego nie miało nigdy miejsca.
Komentarze (14)
Tak, a jakby Ukraina się poddała to żaden obywatel Ukrainy już by nie zginął z rąk rosyjskich. Żadnych pokazowych procesów, żadnej denazyfikacji elementu, który mógłby podważać zależność Ukrainy od Rosji, żadnych opresji, żadnych "nieznanych sprawców", żadnych mordów sądowych -- tego Rosja przecież by nigdy nie zrobiła!
@Lucor
Brak argumentów = ty onuco.
Ciekawe, nie napisałem "onuco". Uderz w stół...?
Wrzucanie w każdą dyskusję straszenia uderzeniem atomowym wpisuje się w ruską narrację. Czy robisz to za darmo, czy służbowo -- nie ma znaczenia. Tak czy siak wpisujesz się w ruskie straszenie atomem, czy to jako funkcjonariusz czy jako "pożyteczny idiota", jak to ujmował Lenin.
50 lat ludzie żyli z widmem wojny nuklearnej, a mimo to nie wybuchła. Przez te 50 lat toczono wojny zastępcze z bezpośrednim udziałem jednego mocarstwa oraz proxy drugiego -- a mimo to ani Wietnamu, ani Kambodży, ani Korei, ani Afganistanu nie zrównano atomowo z ziemią.
Pierwszy raz coś napisałem chyba o atomie
Drugi. W jednej dyskusji.
Zaloguj się aby komentować