Rosierdzony Girkin



IGOR STRIEŁKOW O ZAGŁADZIE GARNIZONU SZPITALA CENTRALNEGO W KUPIAŃSKU: DO SAMEGO KOŃCA MIAŁEM NADZIEJĘ, ŻE ODBLOKUJĄ CHŁOPAKÓW



Szanowny Frolu Siergiejewiczu! (w nawiązaniu do listu z 22.03.2026 r.). Dziękuję za list!



O ile rozumiem, zniszczenie Telegrama zostanie nieuchronnie doprowadzone do końca – tylko całkowity brak niezależnych źródeł informacji może pozwolić władzom przez jakiś czas „podtrzymywać iluzję stabilności/niezłomności” u części społeczeństwa. Zresztą, kiedy efekt minie (a nie potrwa to długo), konsekwencje okażą się jeszcze cięższe. O „kosztach pobocznych” (typu zniknięcie ostatniego niezawodnego środka łączności na froncie) – nie ma nawet co mówić; ale władze mają teraz głęboko w nosie absolutnie wszystko, poza zachowaniem samych siebie w obecnej, niezmienionej formie. Skoro doszło do tego, że buntować się zaczął nawet sam „Sklejkowy Marszałek” Szojgu, to znaczy, że „sprawa wygląda kiepsko” i „nie w głowie im jacyś tam chłopi, choćby i ci frontowi”.



Odnośnie tematów, które „najbardziej przykuły” Pańską uwagę:



Zagłada garnizonu szpitala centralnego w Kupiańsku. – „Do samego końca” miałem nadzieję, że chłopaków odblokują. Wpadłem w furię, kiedy przeczytałem te doniesienia. – CO ZA HAŃBA! W 5. roku wojny pozwalać wrogowi okrążać i niszczyć nasze jednostki i pododdziały? Twierdza Brzeska była symbolem męstwa i waleczności, ofiarności i heroizmu – była z góry skazana na zagładę, ale jej obrońcy o tym nie wiedzieli i nawet się nie domyślali (na początku), co dodawało im nadziei i sił. Ale to było na samym początku Wielkiej Wojny Ojczyźnianej, a u nas leci 5. rok! Jak w ogóle doszło do tego, że nasze wojska MIESIĄCAMI (DRUGI RAZ!) zdobywały Kupiańsk, żeby potem (DRUGI RAZ!) oddać go w kilka dni, na dodatek zostawiając w okrążeniu część garnizonu?!? A potem przez 100 dni nie zdołały odblokować okrążonych? – Dosłownie wczoraj w telewizji słuchałem kłamstw o „błyskawicznym posuwaniu się” naszych wojsk – to już jakiś ohydny surrealizm na tle śmierci naszych bohatersko walczących żołnierzy w Kupiańsku. Niestety, w tym roku (najwyraźniej) czeka nas jeszcze sporo tego rodzaju „nieprzyjemności” i daj Boże, żeby to, co się stało, nie powtórzyło się nigdzie indziej! – „Wszystkie warunki” do powtórki zostały przez nasze kierownictwo wojskowo-polityczne i wojskowe spełnione: wojska są wyczerpane bezsensownymi atakami czołowymi „w stylu I wojny światowej”, jednostki szturmowe poniosły ogromne straty, a uzupełnienia prawie nie napływają, wróg znów panuje na „małym niebie” i przez zimę zachował swoje rezerwy w stanie prawie nienaruszonym. – Plus konfiguracja frontu – z niebezpiecznymi „występami” i słabo bronionymi flankami (których najlepszym dowodem podatności na ataki jest tenże Kupiańsk, a całkiem niedawno – częściowo (i błyskawicznie!) odbity przez wroga Czasow Jar, który przecież też zdobywano przez długie, długie miesiące!).



Odnośnie zestrzelenia helikoptera Ka-52. – Nic dziwnego. Absolutnie nic dziwnego. Nawet to nie jest już dziwne, że ABSOLUTNIE NIKT, NIGDY I NIGDZIE NIE PONOSI KARY za bezdenną głupotę, tchórzostwo i „mydlenie oczu”, za które „płacić” muszą zwykli żołnierze i oficerowie! – Szokująca czelność „Sklejkowego Marszałka”, który z tupetem i „oburzeniem” złości się na to, że wrogie rakiety i drony swobodnie (i codziennie) bombardują nasze obiekty wojskowe i przemysłowe „aż po Ural włącznie” – to najlepszy dowód tej właśnie rażącej bezkarności: jeden z głównych winowajców naszego ogólnego (systemowego) kryzysu wojskowego; człowiek bezpośrednio odpowiedzialny za gigantyczne złodziejstwo w resorcie obrony i „totalną pokazówkę” zamiast szkolenia bojowego (i tak dalej, i tak dalej, i tak dalej) – dzisiaj z kamienną twarzą oburza się, że „ktoś czegoś nie dopilnował”, a wróg urósł w siłę. Przecież po nim to sąd wojenny „gorzkimi łzami płacze!” – Za te wszystkie przestępstwa, które popełnił za czasów bycia ministrem obrony! ...Ale nie... „siedzą” jego zaufani zastępcy, a po nim to wszystko spływa „jak po kaczce”.



„Masakra krów” w obwodzie nowosybirskim – to, moim zdaniem, bezpośredni i jawny sabotaż. Za coś takiego (w warunkach czasu wojny) też, tak po prawdzie, należałby się sąd polowy... Ale u nas, jak wiadomo, to „tylko Specjalna Operacja Wojskowa i szkodnicy-sabotażyści niszczą bezpieczeństwo żywnościowe Rosji w przekonaniu, że „mają do tego prawo”, niczego się nie obawiając... I nie ma tu nic więcej do komentowania.



Na koniec poruszę temat, którego nie ująłeś w swoim – z konieczności krótkim – przeglądzie: „kazus Riemiesło”. Ogólnie rzecz biorąc, nie ma nic dziwnego w tym, że ten „liberalny kameleon” (przysłano mi tekst jego wypocin) znów „zmienił barwy” – dla niego, jak to mówią, „to nie pierwszy raz”. W końcu fakt, że były współpracownik FBK Nawalnego „nagle” stał się „patriotą” i członkiem ONF, to jest jakiś wyznacznik (obie organizacje, moim osobistym zdaniem, są równie wulgarne i szkodliwe dla Rosji). Po prostu „Riemiesłu” wydało się, że „nadeszła pora”, by opłacalnie „wystąpić z rewelacjami”. Czyli mamy do czynienia z całkiem pospolitym zjawiskiem: „początkiem ucieczki szczurów z tonącego statku”. „Riemiesło” „zeskoczył” jako jeden z pierwszych, ale on to „płotka”. „Wielkie szczury” na razie ostrożnie „ważą szanse” i się nie śpieszą. Ale to tylko do czasu... – Przy tym „składzie kadrowym” (i „rezerwach kadrowych” również), które mamy obecnie – „statek” prędzej czy później na pewno zatonie. Zwłaszcza jeśli wszystkich, którzy szczerze próbują coś zmienić na lepsze, gnoi się jako „ekstremistów” i robi z nich margines tylko za to, że nie wrzeszczą „chwała kapitanowi!” po każdej kretyńskiej wypowiedzi lub ruchu tego ostatniego... Wkrótce, wkrótce zaczną uciekać... rzucając wszystko i oszukując „kapitana” (zresztą, prawie wszyscy z nich zrobili kariery na nieustannym oszustwie i „pozorowaniu intensywnych działań”, przy okazji bez opamiętania kradnąc). Smutne? – I tak, i nie... Inaczej ta cała „wspaniała epoka” skończyć się nie może. Trzeba myśleć o tym, co robić dalej i jak będziemy wydostawać się spod gruzów „wielkiego mocarstwa energetycznego” i surkowowskiej „suwerennej demokracji”...



Czekam na raporty i listy, szczerze oddany,



(podpis) I.W. Girkin 26.03.2026

P.S. Pismo mam „byle jakie” – piszę w wyjątkowo niewygodnych warunkach, przepraszam!



(List do towarzysza broni Frola Władimirowa)


#aryocontent #rosja #wojna

826cdfc7-96ba-4b22-9d72-f6aa4e7a5f7a

Komentarze (6)

Zaloguj się aby komentować