Przypomniało mi się jak te ponad 20 lat temu, gdy będąc wciąż dzieckiem, za każdym razem przez babcie i ciotki byliśmy z kuzynami trzymani w domu, jak tylko temperatura przekroczyła 30°C. Pamiętam, że szczególnie lato w 2002 roku miało stosunkowo dużo takich dni. Cały czas obserwowało się termometr, ponieważ to było jakby jakieś wydarzenie, gdy w końcu kreska przekroczyła te 30 stopni.
W 2004 roku znowu kojarzy mi się, że nie zdarzyło się, aby był choć jeden dzień z temperaturą powyżej 30°C.
W zeszłym roku rozmawiałem o podobnych obserwacjach za granicą. Tam jedna osoba znalazła wykresy, które zgadzały się ze wspomnieniami. Sam też znalazłem opracowanie na podstawie danych ze stacji meteo Warszawa-Okręcie.
Dzisiaj natomiast te 30°C już praktycznie nic nie znaczy. Wszyscy przyzwyczaili się do tego, babci i wspomnianych ciotek to już nie rusza. Teraz na horyzoncie wyrasta nowa granica 40°C.
https://bibliotekanauki.pl/articles/986705.pdf (str. 24-25)
#lato
