Przychodzę trochę ponarzekać otóż w ramach sportu kupiłem używany flakon Encre Noire. Kupowałem z nastawieniem na coś ciężkiego, trudnego (miałem jakies 10 lat temu starą wersję ale kojarzyłem jak przez mgłę) a tu dostałem fajnego lekkiego przyjemniaczka. Nie czuję tu żadnego cmentarza, pogrzebu, trupa ani nic z tych rzeczy. Dla mnie to jest głównie wetyweria z jakąś tam kropelką atramentu/ołówka. Flaszka z obecnych wypustów, siedzi już dobre 8h i projektuje od samego początku jednostajnie, bardzo delikatnie, cały czas czuję na sobie, nie zanosi się na to, żeby szybko miał zgasnąć. Czy Extreme będzie cięższy ?
#perfumy