Przychodzę trochę ponarzekać otóż w ramach sportu kupiłem używany flakon Encre Noire. Kupowałem z nastawieniem na coś ciężkiego, trudnego (miałem jakies 10 lat temu starą wersję ale kojarzyłem jak przez mgłę) a tu dostałem fajnego lekkiego przyjemniaczka. Nie czuję tu żadnego cmentarza, pogrzebu, trupa ani nic z tych rzeczy. Dla mnie to jest głównie wetyweria z jakąś tam kropelką atramentu/ołówka. Flaszka z obecnych wypustów, siedzi już dobre 8h i projektuje od samego początku jednostajnie, bardzo delikatnie, cały czas czuję na sobie, nie zanosi się na to, żeby szybko miał zgasnąć. Czy Extreme będzie cięższy ?


#perfumy

Komentarze (6)

@matszymek to inny zapach, czujesz w nim wspólne DNA EN, ale cały odbiór jest całkiem inny. Nie wiem czego oczekujesz od niego, ale to jest ta rodzina zapachow jak Bentley for man absolute. Drewno, wióry, kadzidło

@matszymek a tego nie pamietam, bo ja mam A Lextreme, ale bentleya wachalem tylko raz w Notino, nie pamietam juz tego zapachu za dobrze

@matszymek no jest to jednak inny zapach. Ja bym powiedział, że EN to jednak pachnie mocno iglasto, a Bentley Absolute jak właśnie taki tartak z kadzidełkiem. Podobny vibe, ale jednak coś innego. Oba bardzo godne uwagi.

Zaloguj się aby komentować