Przy tej umowie Mercosur to przedszkole. Europejski przemysł ze strachem zerka na Indie

Połączenie umową handlową Indii i Unii Europejskiej to stworzenie rynku na 2 miliardy odbiorców. Potencjalnie wiele możemy na niej zyskać, ale część branż boi się dużych strat. Jednym z problemów są różne poziomy ochrony klimatu, a więc związanych z tym kosztów dla przemysłu. Nasze firmy metalurgiczne czy ceramiczne od dawna biją w tym względzie na alarm.[...]


Indyjscy komentatorzy podkreślają, że podczas gdy dla Unii Europejskiej ważny jest dostęp do indyjskiego rynku, m.in. dla produkowanych w UE samochodów, to Indie chciałyby szerzej otworzyć unijne drzwi dla swojej stali.

Nadchodzący traktat jest "matką wszystkich umów"


Obie strony mają świadomość znaczenia tej umowy. Indyjski "Economic Times" napisał, że minister przemysłu i handlu Piyush Goyal nazwał nadchodzący traktat "matką wszystkich umów".


- To będzie największa i najbardziej ambitna umowa handlowa, jaką UE kiedykolwiek zawarła z krajem spoza Europy. Skorzystają na niej przede wszystkim ci, którzy zaczną działać jeszcze przed jej podpisaniem - ocenia dr Judyta Latymowicz, ekspertka ds. relacji polsko-indyjskich. [...]


"Oczekuje się, że umowa przyniesie m.in. znaczące obniżki ceł na wiele towarów przemysłowych i produktów handlowych, przy silnym nacisku UE na redukcję bardzo wysokich indyjskich stawek na kluczowe europejskie eksporty, w tym m.in. samochody, a także ułatwienia w dostępie do rynku indyjskiego dla towarów i usług, ochronę inwestycji oraz ramy współpracy regulacyjnej" - pisze w komentarzu Judyta Latymowicz.


Umowa nie obejmie sektora rolnego, który jest w Indiach dość specyficzny i pozostaje strategicznie chroniony – rolnictwo jest uważane za politycznie bardzo wrażliwy obszar (rolnicy mają odbiór zagwarantowany przez rząd) i zatrudnia znaczną część siły roboczej kraju. [...]


#wiadomosciswiat #uniaeuropejska #handel #umowa #indie #eksport #import #politykaeuropejska #politykazagraniczna #wnppl

wnp.pl

Komentarze (1)

Indyjscy komentatorzy podkreślają, że podczas gdy dla Unii Europejskiej ważny jest dostęp do indyjskiego rynku, m.in. dla produkowanych w UE samochodów, to Indie chciałyby szerzej otworzyć unijne drzwi dla swojej stali.

Tia, ja to widzę tak: UE wynegocjuje dostęp do rynku motoryzacyjnego, po czym tego nie wykorzysta, bo europejski przemysł będzie musiał konkurować z chińskim na podobnych zasadach. Indie mają te same powody aby preferować samochody elektryczne nad spalinowymi co UE i Chiny: wszystkie te 3 organizacje polityczne są importerami ropy naftowej.

Jeśli UE chce eksportować na świat swoje samochody to musiałaby być tak dobra w ich produkcji, by przemysł europejski radził sobie na rodzimym rynku lepiej niż chiński - bez ochrony ceł. UE jest wstanie polityką celną chronić swoich własnych producentów, ale nie dostanie takiej ochrony w Indiach ani w Mercosur.

Zaloguj się aby komentować