Przewrócone drzewo odsłoniło pochówek rzymskiego centuriona. To przedstawiciel legionu powołanego przez Nerona

Archeolodzy prowadzący wykopaliska na stanowisku w okolicach Novae, na terenie współczesnej Bułgarii, dokonali niezwykle ciekawego odkrycia, które ujawnia nieznane fakty na temat życia legionistów imperium rzymskiego na granicy dolnego Dunaju. Prace rozpoczęły się po tym, jak lokalny mieszkaniec zauważył, że przewrócone przez wiatr drzewo odsłoniło szczątki starożytnych grobów na jego ziemi. To przypadkowe zdarzenie doprowadziło do odnalezienia kompleksu z grobami oraz fragmentów inskrypcji, które dotychczas przeszły niezauważone przez historię.


  • W nekropolii rzymskiego obozu Novae odkryto fragmentaryczną płytę nagrobną centuriona Gajusza Waleriusza Werekunda z elitarnego Legio I Italica.

  • Płyta ta została wtórnie wykorzystana jako materiał budowlany w późniejszym grobie, co wskazuje na starożytne praktyki rozbierania i ponownego wykorzystywania nagrobków, nawet tych należących do osób o wyższym statusie.

  • Odkrycie wzbogaca wiedzę o Legio I Italica, rzymskich praktykach pogrzebowych oraz życiu i pochodzeniu ludzi na rubieżach imperium.

  • Znaleziono także inne inskrybowane fragmenty (np. epitafium dla kobiety, tablicę dla weterana z Azji Mniejszej) oraz drobne artefakty, które zostaną poddane dalszej analizie.

Focus.pl

Komentarze (9)

A u nas ze względu na zjebane prawo zaraz byłoby "Halyna, wołaj Heńka z koparką, trzeba to zakopać w pizdu, żeby nikt nie widział". Dlaczego? A bo wszystkie zabytki należą do państwa, ale jak coś znajdziesz na swojej działce to płać za pokrycie kosztów badań archeologicznych. Ile znalezisk zostało wiec skrzętnie ukrytych, żaby tylko życzliwy sąsiad przypadkiem nie podpierdolił

@JackDaniels najczęściej takie pomysły mają różnego rodzaju inwestorzy, deweloperzy i tym podobne "lepsze ludzie". Halyny i Heńki z reguły zachowują się przyzwoicie. Zabytki na terenie Polski nie należą do państwa tylko do Narodu. W wypadku przypadkowego odnalezienia zabytków... Można je przekazać do WKZ albo Muzeum jakiegoś lokalnego, wójtowi/burmistrzowi. Nie znam przypadku aby ktoś został obciążony w takim wypadku, nie ma w ogóle takiego przepisu. To dezinformacja. Mało tego, znalazcy przysługuje nagroda- do 30-krotności przeciętnego wynagrodzenia.

@QvintvsCornelivsCapriolvs faktycznie @JackDaniels przesadził, ale jeżeli prowadzisz budowę np domu to niestety musisz się zgodzić na wykopaliska archeologiczne, które spowolnią inwestycje. No i możesz pluć na inwestorów, ale nie wszycy budują całe osiedla. Niektórzy budują jeden dom dla siebie, albo na sprzedaż, żeby przetrwać.

@JakTamCoTam o to mi właśnie chodziło, a nie że jak sobie znajdziesz jakiś stary garnek czy gliniany wazonik i oddasz do muzeum...

@QvintvsCornelivsCapriolvs Odnoszę się przecież do tego co jest w artykule, czyli podobnej sytuacji - kopiesz fundamenty czy wycinasz drzewo i odkrywasz pod ziemią np. stary grobowiec. Co chcesz wtedy oddać do muzeum czy wójtowi? Musisz to zgłosić, masz wtedy stanowisko archeologiczne na swojej działce, nadzór archeologiczny i prace wykopaliskowe. Kto niby za to płaci? Podpowiem - zazwyczaj inwestor. I nie pierdziel, że dezinformacja bo nie musisz nawet rzymskiego grobowca znaleźć, żeby mieć już "wesoło". Znajomy mający stary dom chciał parę ładnych lat temu wzmocnić fundamenty i w trakcie prac ziemnych okazało się, że te fundamenty rozciągają się nieco szerzej niż obecny budynek. Głupi zgłosił, pół roku mu po działce grzebali, za wszystko bulił z własnej kieszeni. Przepisy? Ustawa z dnia 23 lipca 2003 r. o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami, Art.31. Są niby dotacje na wykopaliska: "Istnieją jednak możliwości dotacji lub wsparcia finansowego (np. programy konserwatorskie), szczególnie jeśli zabytkowy obiekt ma znaczącą wartość historyczną." W praktyce to zależy co wygrzebiesz i jak nawiedzony jest konserwator zabytków - u znajomego stare fundamenty okazały się jednak mało interesujące bo były za "świeże", wiec grosza nie dostał.

@JackDaniels a w takim przypadku to zupełnie co innego - bo nie ma obowiązku prowadzenia takich badań. W wypadku inwestycji za prace płaci inwestor- co zrozumiałe, tak jak za prace ziemne, podłączenie mediów, ekspertyzy itp rzeczy potrzebne przy budowie. Jak duże musiały być te fundamenty aby kopać przy nich pół roku? Nadzór przy fundamentach to maks dwa dni pracy... No chyba, że coś wielkopowierzchniowego to było.

@QvintvsCornelivsCapriolvs Ta, obowiązku nie ma, chyba że konserwator zabytków stwierdzi inaczej. Same fundamenty jak pisałem nie były zbyt interesujące, ale obok dogrzebali się do jakichś skorup, bo podobno tam kiedyś stała stara karczma i trafili na śmietnik czy coś. Szczegółów już nie pamiętam, ale jak znajomy opowiadał to bardzo się tam z pracami nie śpieszyli, były dni, że w ogóle nikt nie przyjeżdżał, a nawet jak już skończyli to jeszcze musiał sporo czekać na zgodę na kontynuowanie swoich prac, więc w te pół roku było to pewnie wliczone.

Zaloguj się aby komentować