Dyskusja użytkownika maximilianan
Przeszedłem Control Resonant i mam tak ogromny problem z oceną tej gry, że to się w pale nie mieści. Historia, fabuła, mechaniki - ja pierniczę majstersztyk, misje główne to absolutny peak gamingu jaki widziałem. Mnóstwo zagadek logicznych (raczej prostych, ale za to w kilku wymiarach xd) - standardowe przełączniki i elementy platformówki, ale za to wspomagane załamywaniem grawitacji (co ma ogromne znaczenie, trzeba wiedzieć gdzie chcesz "spaść"). Ba, jest nawet misja łącząca wiele wymiarów przestrzennych z wieloma ścieżkami czasowymi lub rzeczywistościami - ryje banie jak nic do tej pory.
No ale były elementy, które mnie bolały - w opór przeciwników. W opór w opór. Niemal każdy quest wymaga zabicia hordy wrogów, którzy nie są tacy słabi i gra jest bardzo wymagająca. Szczególnie jak na raz zespawnują się takie, które biją po kilka razy na sekundę, z odległości, laserem (który można ominąć raz czy dwa, ale jak się nie schowasz to cię sięgnie i tak). Tutaj jednak twórcy wyszli naprzeciw takim leszczom jak ja - dodali "ułatwienia", czyli de facto legalne kody: suwaki do skalowania obrażeń (zadawanych i otrzymywanych), szybkość pocisków wrogów, czy nawet nieśmiertelność (pociąłbym się gdyby nie to).
Ogólnie mocne 8.5/10 w mojej ocenie, bawiłem się wyśmienicie, ale były baaaardzo irytujące momenty, przy których musiałem szukać pomocy w internecie (bo np. gra mi coś powiedziała w dialogu, a mi akurat stara nad uchem gadała i nie wychwyciłem).
Jak komuś pierwsza część pasowała to ta prawdopodobnie przypasuje nawet bardziej.
PS: Gra jest wprost przeciwnością Wolverina, który prowadzi nas za rączkę
#gry
