Komentarze (19)
@Felonious_Gru to nie ma kolacji w takim razie...
Generalnie, ale to moje podejście, zalecałbym jednak jeść więcej i jednocześnie spalać więcej. Korzyści z tego są różne: przyzwyczajenie do ruchu, budowa mięśni, które nie są obojętne metabolicznie (większą ilość mięśni, większe bmr- podstawowa przemiana materii), dodatkowo korzyści dla systemu krążenia są nie przeliczalne na żadną walutę.
@Felonious_Gru twaróg jest wspaniały, jak się zaraz nauczysz o tym pieczywie to się nawrócisz.
Ale fakt, białka masz żenującą ilość bo 0.8g na kgmc to powinno być minimum do przetrwania organizmu, a powinieneś celować w minimum 1.6-2g na kgmc. I to nie jest trudne: nabiał, więcej chudego mięsa (kurczak, indyk), albo chudych ryb (dorsz), albo jaja.
Tyle białka co masz przez cały dzień- ech to ja 90-100 g zjadam tylko na śniadanie.
Ale rozumiem, wszystko po kolei.

@GazelkaFarelka okej, ale w umiarze na redukcji. 100 g łososia to- w zależności od łososia, od 2-4 g kwasów omega 3... Ale zjedz 100g na obiad xD nie da się, minimum 200 wchodzi a to już ci robi 450.
Dlatego, w kontekście obiadu napisałem o chudych i w kontekście tego, że ma już 130g tłuszczy (nie wnikam teraz w ich jakość) w diecie.
A 200g dorsza przy około 200 kcal zrobiłoby mu 25 g białka (200g chudego twarogu przy podobnych kcal zrobiłoby 38g białka
@AdelbertVonBimberstein No to niech będzie 200 g - lepiej 200 g łososia niż np. 100 g łososia + jedna bułka wrocławska która kompletnie nic nie wnosi poza kcal i ma na dodatek więcej kcal / 100 g niż taka tłusta ryba. Ryba ma poza tym dużo białka, witaminę B12 i tak dalej. Poza tym może też być na śniadanie np. wędzona makrela albo filety z makreli w puszce.
@AdelbertVonBimberstein @GazelkaFarelka ej, kochani, bez kłótni mi tu.
Abramczyk akurat moim przyjacielem to jakieś tam rybie mięso wpada.
Łosoś, tuńczyk, twaróg fuj. Dorsz to nad morzem dobry był, ale Pan Abramczyk też daje radę. Makreli wchuj dawno nie jadłam, a wedzona jakoś wejdzie i pięknie odegra rolę tłustej ryby. Tylko ta zgaga potem przez cały dzień...
Dietetyk to brzytwę miał przejebane że mną. Awokado też nie dam rady przełknąć. A jeszcze bez chleba to na pewno
Zaloguj się aby komentować


