Przeczytałem post @winiucho i przypomniała mi się historia z dzieciństwa.
Do mojej podstawówki do równoległej klasy chodził mały i nieśmiały chłopczyk. Obrał go sobie za cel jeden cwaniaczek. Bił, poniżaj, wymuszał kasę. Matka chłopaka zgłaszała to do dyrekcji. Oprawca regularnie chodził do pedagog i dyrektorki na rozmowy ale nic z tego nie wynikało. To trwało latami ... aż mamusia znalazła sobie chłopaka, który rozwiązał problem niepohamowaną agresją. Po jednym ze spotkań u dyrektorki poczekał na tatusia oprawcy przed szkołą i spuścił mu soczysty wpierdol. Skończyło się na karetce i policji. Jednego zdrapywali z chodnika a drugiego wsadzili do suki. Atrakcja była nieziemska, mma na żywo. Nie wiem co się z chłopem stało później.
Oczywiście nie podpowiadam, oczywiście nie popieram ... ale poskutkowało.
#gownowpis