Przeczytałem post @winiucho i przypomniała mi się historia z dzieciństwa.

Do mojej podstawówki do równoległej klasy chodził mały i nieśmiały chłopczyk. Obrał go sobie za cel jeden cwaniaczek. Bił, poniżaj, wymuszał kasę. Matka chłopaka zgłaszała to do dyrekcji. Oprawca regularnie chodził do pedagog i dyrektorki na rozmowy ale nic z tego nie wynikało. To trwało latami ... aż mamusia znalazła sobie chłopaka, który rozwiązał problem niepohamowaną agresją. Po jednym ze spotkań u dyrektorki poczekał na tatusia oprawcy przed szkołą i spuścił mu soczysty wpierdol. Skończyło się na karetce i policji. Jednego zdrapywali z chodnika a drugiego wsadzili do suki. Atrakcja była nieziemska, mma na żywo. Nie wiem co się z chłopem stało później.

Oczywiście nie podpowiadam, oczywiście nie popieram ... ale poskutkowało.
#gownowpis

Komentarze (7)

Psychologia to nowy temat. Kij i marchewka działały przez stulecia. Ja bym zrobił inaczej i gnębionego nauczył kilku chwytów. Na głęba posilnego nie potrzeba żadnej magii.

@100mph za czasów kiedy w podstawówce się uczyło też się znalazł cwaniak ze starszego rocznika co obrał sobie kolegę, ale nie jakiegoś cichego i słabego, normalny chlopak. Kiedy przechodzili obok siebie ten starszy zawsze go kopnąl, odepchnął, zastraszał, aż pewnego razu Radek nie wytrzymał i za⁎⁎⁎ał starszemu gonga w ryj. Od tej posy się skończyło sapanie

@winiucho bracia cioteczni zlapali kiedys gimbazjalnego agresora, zapakowali go do busa, spuscili mu powierze z opon i wygieli jedna felge zeby nie dalo sie prowadzic roweru i porzucili go w lesie xD zdrowe pojeby byly, jeden sie zachlal na smierc

Heh w liceum mialem takiego typa co sie do mnie przyjebal od pierwszego dnia. Powoli to eskalowalo az kiedys w klasie jak siadalem popchnal mi krzeslo. Nie wiem co mi odjebalo, ale w sekunde wstalem i wyjebalem mu tym krzeslem i poprawilem glanem prosto w nos. Nos do dzisiaj ma krzywy, a widzac moja potege na ulicy (69kg wagi) do dzis przechodzi na druga strone.

@Cybulion Jak poszedlem do gimbazy to nie mialem dwoch czworek na gorze i znalazl sie typ co zaczal z tego cisnac od samego poczatku. Nie trwalo to dluzej jak tydzien gdy na jakiejs lekcji usiadl przede mna, a jak baba wyszla to odwrocil sie i zrzucil mi rzeczy z lawki. Dzialalem instynktownie, wyjebalem mu blache z lewej reki. Byl pod takim wrazeniem, ze chwile pozniej lezal obok moich rzeczy. Skonczylo sie smieszkowanie. W pierwszej gimbazie to ja lekko ponad 8 dyszek wazylem. Zawsze bylem w gronie tych najwiekszych.

@100mph ja od gimnazjum przyciagalem teoglodytow, indo dzis nie kumam, zaczepiaja pancura ktory ma zawsze przy sobie teleskopowke, glany i łańcuch, a na jedno glosne Oi pancurow robi sie 15. Moj ulubiony max to jak trzech debili zaczepilo mlodego jak wracal sam z koncertu. Nie podumali ze zza rogu wyjdzie 30 osob wracajacych z tego samego koncertu. XD.

Zaloguj się aby komentować